Testowanie Google Chrome na Linuxie

O ile mnie pamięć nie myli, chyba miesiąc temu coś tam z Google wyciekło przed oficjalnym udostępnieniem Chrome na Linuxa. Zainstalowałem  wtedy z ciekawości ten pakiet .deb, ale kompletnie o nim zapomniałem i obyło się bez testów.
Wczoraj wreszcie ściągnąłem z netu betę wydania linuxowego tej przeglądarki od Google. Z czystej ciekawości podyktowanej chęcią zobaczenia jak to coś będzie się sprawować u mnie na kompie. Oczywiście wcześniej (na kursie grafiki) korzystałem z Chrome pod windą i moje odczucia były ambiwalentne. I tym razem było tak samo.
Chrome samo w sobie jakoś mnie nie kręci, ale fakt istnienia kolejnej przeglądarki jest pozytywny, biorąc pod uwagę rosnącą popularność Chrome na świecie i fakt, że Microsoft dwoi się i troi, by utrzymać pozycję na rynku z tym swoim chochołem zwanym Internet Explorer.
Chrome jest minimalistyczną przeglądarką. To dobrze. Czytelność poszczególnych modułów jest OK, nawigacja intuicyjna, a konfiguracja banalna. Szybkość otwierania/odświeżania stron również w porządku, nawet jeśli chodzi o ciężkie strony przeładowane grafiką i flashami. Przynajmniej u mnie Chrome działa o niebo szybciej, niż np. Firefox (którego pozbyłem się już dawno). Co mnie drażni w Chrome? Ascetyczne menu ustawień. Niby jest wszystko, co trzeba, a jednak czegoś mi tam brakuje…
Generalnie na codzień w GUI korzystam z Opery i jestem mega-zadowolony. Już dawno przekonałem się do tej przeglądarki i po prostu przyzwyczaiłem się do niej. Wielu marudzi, że Opera ma zbyt dużo opcji w ustawieniach i nie konfiguruje się jej szybko, świeżo po instalacji, a jej obsługa nie jest tak intuicyjna, jak w przypadku choćby Firefoxa. Cóż, gusta i guściki. Ja Operę konfiguruję dosłownie kilkadziesiąt sekund, dociągam interesujący mnie motyw graficzny, wypełniam okienka szybkiego wybierania i mam stabilną, szybko działającą przeglądarkę, którą zdążyłem polubić na tyle, że z niej nie zrezygnuję raczej…
Zraziłem się do Firefoxa okrutnie, gdy zauważyłem, że na paru dystrybucjach w przeciągu ostatniego roku szybkość jej pracy systematycznie spada. Od biedy zaakceptowałbym jeszcze Iceweasel, ale Firefox mnie zawiódł i nie wrócę do tej przeglądarki.
Jeśli chodzi o Chrome, nie mam wielkiego ciśnienia, by korzystać z niej zamiennie (z Operą). Parametry działania zbliżone, lub niemal takie same; gdybym nie miał alternatywy w postaci Opery, z pewnością zainstalowałbym Chrome zamiast Firefoxa.
Mały zgrzyt w Chrome, to fakt, że podczas próby importowania ustawień/zakładek z innej przeglądarki (u mnie z Opery), otwiera się okno, w którym Chrome informuje, że widzi tylko Firefoxa… którego ja wywaliłem zaraz po instalacji Xubuntu (+ przy pomocy gtkorphan wyczyściłem pakiety-sieroty). Identyczny problem miał kumpel na Crunchbangu (również nie miał Firefoxa u siebie). To zapewne „wina” betowej wersji Chrome…
U mnie ranking przeglądarek jest taki:

1. links

2. Opera

3. Iceweasel

W tym wypadku Chrome wskakuje na trzecią pozycję i spycha na 4. Iceweasel.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s