Jeszcze kawałek desktopu pod XFCE… Szarość rządzi!

Motyw: Silent Night Light ~ Ikony: SimplyGrey + Token [na panelu] ~ Conky


… konsolowa gra Empire


… lubię fakturę tego motywu.

Fluxbox + Debian Squeeze

Uff… skonfigurowałem Fluxa! Nie było lekko, ale poszło w miarę sprawnie. Obok XFCE, Fluxbox zawsze był moim absolutnym faworytem, jeśli chodzi o menadżera okien. Debilne klikanie w Gnome i KDE jest po prostu śmiechu warte, jeśli idzie „konfigurację środowiska graficznego” w Linuxie.
Wiadomo, konfiguracja Fluxa, to w pełni indywidualna sprawa, dlatego mój wygląda tak jak chciałem; możliwości zmian we Fluxboksie są kolosalne i warto trochę pomęczyć się nad configami…
Mój Fluxbox, to:
~ Style: shadow ~ GTK+ theme: MurrinaNeoGraphite ~ Ikony: SImplyGrey ~ Czcionka: Gputeks Medium ~ Conky ~ Menadżer plików: Thunar ~ Wbar (ikony: Token)

DeaDBeeF – minimalistyczny odtwarzacz audio. Mój absolutny hit!

Przeglądając ostatnio strony o Debianie, natknąłem się na domową stronę projektu DeaDBeeF. Totalnie się zdziwiłem faktem, że istnieje tak wspaniały i minimalistyczny zarazem odtwarzacz audio jak właśnie DeaDBeeF (swoją drogą – oryginalny pomysł na nazwę! hehe…).
Jestem absolutnym entuzjastą minimalizmu zarówno na desktopie jak i w aplikacjach, dlatego bardzo ucieszyłem się, że istnieje DeaDBeeF. W rankingu odtwarzaczy rządzi u mnie moc, a jeśli chodzi o GUI – Exaile i (od biedy) Banshee. Moc jest moim konsolowym faworytem i używam go codziennie. Exaile w zupełności zadowala moje „potrzeby”, podobnie jak Banshee, który już jednak „śmierdzi” przekombinowaniem i zbędnymi duperelami. Inne odtwarzacze kompletnie mnie nie obchodzą; Audacious, XMMS są beznadziejne, Rythmbox, to totalna klapa, a pierwsze miejsce brzydoty, gadżeciarstwa i zaśmiecania sobie CPU zajmuje porażka o nazwie Amarok.
Po odkryciu DeaDBeeF, pozostaję przy nim jako przy iksowym odtwarzaczu audio, który w pełni zaspokaja moje potrzeby i przede wszystkim ma bardzo oszczędny i minimalistyczny interfejs, co sobie ogromnie cenię; pełna funkcjonalność połączona z brakiem zbędnych gówienek i prostota formy, to dla mnie ideał.
Szczegółowy opis możliwości programu znajdziecie na stronie projektu i tam również znajdziecie paczki do pobrania DeaDBeeF (w repo Debiana bowiem nie ma paczki DeaDBeeF, ale na stronie znajduje się pakiet .deb, obok paczek dla Archa i openSUSE).
Jak dla mnie, w kategori odtwarzacze z GUI – rządzi DeaDBeeF!

Duperela – zmiana kursora

Domyślny kursor w Debianie (przynajmniej w Squeeze) trąci myszką i – co tu dużo gadać – jest mega-brzydki. Wypadałoby to zmienić. Na początek poprzez apt-get install bądź aptitude instalujemy kursory, znajdujące się w repo, lub ściągamy je z jakiegokolwiek miejsca w necie.
Patent na zmianę domyślnego kursora jest banalny i podobny jak w przypadku wybierania odpowiedniej wersji Javy. Wydajemy w konsoli polecenie:
$ update-alternatives –config x-cursor-themeJeśli poprawnie skopiowaliśmy kursory do odpowiedniej lokalizacji, po zatwierdzeniu tego polecenia zobaczymy coś takiego:

Banalne, prawda? :P

Debian Squeeze XFCE




Debian Squeeze XFCE postawiony, zaktualizowany i perfect działający. Zero problemów z konfiguracją, po prostu żadnych zastrzeżeń… Takie powroty do korzeni, to ja lubię :)
Gdyby ktoś chciał moje .conkyrc (to horyzontalne, na zrzucie z czerwoną tapetą Antify; to drugie [a raczej moje pierwotne] jest zerżnięte z netu), to służę:
———————-
double_buffer no
own_window yes
own_window_transparent yes
own_window_type normal
own_window_hints undecorate,sticky,skip_taskbar,skip_pager 
draw_borders no
border_margin 3
draw_shades no
gap_x 0
gap_y 4
alignment top_right
update_interval 1
default_color black
own_window_colour 262729
use_xft yes
xftfont Liberation Mono:size=7
override_utf8_locale yes
minimum_size 1280 0

TEXT
${alignc}|DATA| ${color FFFFFF}${time %d-%m-%y}${color} ~ |CZAS| ${color FFFFFF}${time %H:%M:%S}${color} ~ |KERNEL| ${color white}Debian ${color FFFFFF}$kernel${color} ~ |UPTIME| ${color FFFFFF}${uptime_short}${color} ~ |CPU| ${color FFFFFF}${cpu} % ${color}${color black}${cpugraph 8,50 000000 ff0000} ~ |RAM| ${color FFFFFF}${memperc}% ${color}${color black}${membar 8,50 000000 ff0000} 
${alignc}/: ${color FFFFFF}${fs_used_perc /} % ${color}${color black}${fs_bar 8,50 /} ~ /home: ${color FFFFFF}${fs_used_perc /home}% ${color}${color black}${fs_bar 8,50 /home} ~ |PROCESY| ${color FFFFFF}$processes ${color black}/ |AKTYWNE| ${color FFFFFF}$running_processes ${color black} ~ ${color black}|INTERNET| ${color FFFFFF} Up: ${color }${upspeed eth0}k/s ${upspeedgraph eth0 8,50 000000 ff0000} ${color FFFFFF} ${color black}~ ${color FFFFFF}Down: ${color }${downspeed eth0}k/s ${downspeedgraph eth0 8,50 000000 ff0000} 

Puppy Linux z LXDE // Quirky 1.00 – nowy szczeniak Barry’ego Kaulera.

Z głupiej ciekawości odpaliłem liveCD z Puppym, na którym domyślnie wrzucono środowisko LXDE.
Puppy Linux, to strasznie fajna bestia, które używam od lat głównie jako system ratunkowy, czy też służący mi do partycjonowania zmasakrowanych dysków. Nigdy nie zawodził w tej pracy. Nawet kiedyś miałem go – w wersji tradycyjnej, z JWM – krótko na twardzielu i sprawiał się całkiem OK. Nad Puppym oczywiście trzeba nieco posiedzieć, zwłaszcza jeśli chodzi o dociąganie zależności, ale w tym właśnie urok Linuxa tkwi i basta! :)
Puppy (w wersji 4.11) z LXDE wygląda, hmm… jak Puppy z LXDE :D Żadnej rewelacji. Mimo, że iksy w tym wydaniu są lekkie i pracują całkiem spoko, to jednak nie jest środowisko dla mnie. Bo nie ma się co oszukiwać – poza drobnymi detalami, jest to klasyczny Puppy Linux z dokładnie tymi samymi narzędziami administracyjnymi jak w tradycyjnym Puppym, wydawanym przez Barry’ego. Poniżej screeny tego distra…
* * *
Quirky 1.00 – nowe dziecko Barry’ego Kaulera, to niemal klon Puppy Linuxa. Mimo, że tu i ówdzie można przeczytać, że Quirky jest nieco „trudniejszy”, bo należy nieco się postarać w dociąganiu bibliotek (np. multimedialnych) i że jest stworzony dla programistów. W repo Quirky’ego znajdziemy jednak stery Nvidii. Barry zastąpił switch_root (obecny w Puppym) przez chroot i… to chyba wszystkie różnice. Od siebie dodam, że GUI i jego konfiguracja bardziej mi się podoba od tradycyjnego Puppy’ego z JWM. Adminowanie Quirky’ego jest bliźniaczo identyczne jak w „szczeniaku”.
Drobne różnice znajdziemy w domyślnych aplikacjach. Oprócz domyślmnego repo puppy-quirky, możemy korzystać też z puppy-4 i puppy-3. Wszystko inne – łącznie ze sposobem układu ikon na desktopie jest identyczne jak w Puppym.  Taka mała moja dygresja: mam wrażenie, że Baryy cierpi na permanentny infantylizm jeśli chodzi o koncepcje logo swoich dystrybucji, ale to już moje subiektywne zdanie ;) Zrzuty poniżej: