UDFy-38135539

Jak doniosły ośrodki astronomiczne, naukowcom udało się wyznaczyć odległość najdalej położonej, znanej nam galaktyki (UDFy-38135539). Jej redshift wynosi z=8.55; jest ona dla nas widoczna 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu.
Słowo: daleko wydaje się być głębokim nieporozumieniem, czymś koszmarnie nieadekwatnym w odniesieniu do przestrzeni, o jakiej się nam nie śniło… Próbuję usilnie zrozumieć mechanizm, jaki zachodzi w mojej głowie, próbuję go oswoić w kontekście odnalezienia proporcji (jakbym naiwnie wierzył, że to właśnie wytyczenie proporcji ratuje człowieka przed szaleństwem). Zastanawiam się mianowicie, skąd bierze się fascynacja skalą makro i jej odniesienie do mikro-życia na kształt z grubsza ludzki.
Słuchając ostatnio zmagań w konkursie chopinowskim (pieprzyć krytyków! Юлианна Авдеева zagrała przepięknie!) i odgrzewając co nieco dzieła Pendereckiego (o kótrym zapomniałem przez lata…), zanurzyłem się w czymś skrajnie różnym od moich dotychczasowych „potknięć”  o rozmaite interpretacyjne wariacje, jakie zdarzało mi się popełniać w głowie podczas słuchania muzyki. Zbliżenie się do jakieś mocno umownej granicy pomiędzy dźwiękiem, jako językiem, a symboliczną zawartością tegoż niejako automatycznie sprawiło, że przed oczyma stanęły mi astronomiczne analizy linii widma, które przesuwały się w czerwoną jego stronę. Idiotyczne, można by rzecz – wszak nie ma w tym jakiejś żelaznej konsekwencji czy związku, a „kosmiczne” interpretacje choćby Hymnu do św. Adalberta, Pendereckiego, niechybnie zaprowadziłyby mnie w jakiś podejrzanej reputacji zaułek metafizyki. Ta moja dziwna paralela w zasadzie należy do gatunku refleksyjnych i nie widzę istotnego powodu, by przesadnie się o niej rozpisywać. Mimo wszystko jest to dla mnie pewne novum.
Muzyka, jak mi się wydaje, może stać się czymś w rodzaju palety barw, z której można wybrać akurat te odcienie, które najbardziej pasują do nakreślenia tych przepastnych odległości pomiędzy jednym, a drugim człowiekiem. Wymiar życia i śmierci przeniesiony na makro-skalę, opleciony nieodmiennie kolczastym krzewem ludzkich zależności, wydaje się śmiesznie nieistotny, zabawnie miałki. Dziwne, ale w Dies Irae, z Requiem for my friend, Preisnera „słyszę” tą niewyobrażalną odległość pomiędzy ziemskimi teleskopami, a galaktyką  UDFy-38135539. Nie jest to żadna przewrotna reminiscencja „boskiej wielkości” z mojej strony, czy coś na kształt ludycznych quasi-mądrości Wojtyły, typu: czas ucieka – wieczność czeka. Piękno w oswajaniu tych proporcji makro i mikro bywa zabójczo urokliwe. Zwłaszcza ponad niebiosami, w zimnej przestrzeni kosmicznej…

2 thoughts on “UDFy-38135539

  1. Szacunek i powodzenie dla nowego przedsięwzięcia. Ale starego krawca nie usuwaj. Lubię sobie czasem pogrzebać w mrocznych archiwach. To napawa mnie "optymizmem" ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s