idzie zima, idą zmiany :P

Zmiana motywu fluxa,  ikon, tapety, motywu GTK i czcionki…
~ motyw Fluxbox: (zmodyfikowany przeze mnie) Black_harmony;
~ motyw GTK: QDarkStudio4;
~ ikony: Web0;
~ tapeta: motyw graficzny z płyty crustowego zespołu ADACTA;

Колыма…

W mroźnie zapowiadające się noce, dźwięki nabiorą nowej faktury. Staną się nie tylko szorstkie, ale i bardziej nieustępliwe w swym trwaniu. Gdy ziemia ma ograniczone zdolności absorpcyjne, to co odbija się od jej twardej powierzchni, zczyna brzmieć jak zwielokrotnione agonie. Tak brzmi zimowy dark ambient – czysto i śmiertelnie pięknie.

Tam, gdzie zima zawitała już na dobre i gdzie gęstość zaludnienia, to jakieś 0,4 człowieka na kilometr kwadratowy, zaczyna się pewnie symfonia wiatru, mrozu i głuchych jęków zmagających się ze sobą żywiołów; świat sam sobie tylko potrzebny i siebie tylko  unicestwiający…

 foto: stąd

Najważniejszy jest epilog…

Cały ten utwór zmierza do tego, co najważniejsze. Najpiękniejsze zwieńczenie. Ateiści (słuchający La Aferry) chyba nie są takimi pieprzonymi świniami, za jakich się ich bierze (względnie: za jakich się uważają)…
…bo gdy odchodzisz stąd ja tonę
Na drugą, drugą stronę
Odnaleźć, odnaleźć Ciebie
Choćby w sódmym niebie
Za cenę, wszelką cenę… 

соблазняй мне, я хочу!

[a gdybyś mogła pierdolnąć mnie w głowę na tyle mocno, bym złapał azymut na moskwę, zrobiłabyś to?]_na majakowskiej sporo ludzi sunie w obu kierunkach i co kilka chwil da się wyłowić wyrazy twarzy, dzięki światłom latarni i sklepowych witryn_samochody tną sylwetki ludzkie na dłuuuugie pasy pośpiechu, depresji i euforii_znowu cię zgubiłem w tym tłustej, gęstniejącej masie pasażerów metra, daleko stąd, na oktjabrskiej_wiem, że zobaczymy się mniej więcej za godzinę, że właśnie teraz pędzisz do domu z naręczem kolorowych rysunków, a dystopia gwałci ci uszy przez słuchawki_powtarzam sobie w głowie to twoje zalotne i złowrogie jednocześnie: соблазняй мне, я хочу! i marzną mi dłonie_tak ciężko zawiesić tu wzrok na czymkolwiek, odetchnąć_wessała cię ta miejska bestia, setki knajp, symfonia pełnych i pustych butelek po oczakowskim i tołstjaku, nie wspominając tych twoich kolorowych likerów_uwielbiam z tobą pić na balkonie, gdy gapimy się w stronę platformy gorenki i kiepujemy w powietrze z siódmego piętra, a psy łażą między naszymi nogami wesząc coś w tym oleistym moskiewskim powietrzu_rzucasz ogryzki najdalej jak potrafisz, trzymając butelkę i śmiejąc się głośno; echo niesie cię w ten osiedlowy syf_wtedy jest najpiękniej_ja jak zwykle czuję się nigdzie, ale nie o miejsce tu idzie i nie grzęzawisko metropolii łamie mój kręgosłup_wiem, że się starasz i wiem, że się boisz_ja chyba w odwrotnej kolejności_znikam wraz z głuchymi modulacjami trippin’ anonymouses_………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….