Szach-mat pionkiem

Ufff, jak dobrze! Ulotniła się w przestrzeń zimową „mistyka nowego roku”, w Эхо Москвы HELLOWEEN  z pierwszej płyty, dopijam resztki kawy – dobrze jest…
Skąd w człowieku ta ośla niemal naiwność pchająca go w bajania o tym, że wraz ze zmianą umownej daty, zmieni się jego życie, że coś nowego zacznie się właśnie pieprzonego pierwszego dnia stycznia roku kolejnego? Ta numerologia dnia codziennego, igranie z ulotnym czasem (czy raczej jego wyobrażeniem), ludyczne majaki…
W moim głupim łbie rodzi się myśl, że życie nie przypomina – w swej czasowo ujmowanej cykliczności w-drdze-ku-śmierci – partyjki szachów, gdzie czasem udaje się nam „wygrać” (lubię symptomatyczną alegorię zywicięstwa pojmowanego jako eliminacja nie-siebie, jednak w finalnym akcie – z pustą szachownicą; zwycięstwo pustki), ale jest raczej karkołomną przeprawą a’la gra w bierki, gdzie uzbrajamy się w cierpliwość by przetrwać i nie ruszyć przypadkiem rzeczywistości, która mogłaby nas wykluczyć, jeśli nie na zawsze, to na określony czas… Bierki również kończą się niczym. Wygrana, to pustka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s