Dotarł „Kalkwerk”…

Taaa, wiem, że to próżność okrutna przechwalać się wygranymi książkami, ale po pierwsze, ostatni raz wydębiłem książkę od w ramach radiowych „zrzutów” jakieś pół roku temu (i był to w dodatku Český rozhlas), a po drugie gdybym wygrał, no nie wiem, kolejne wypociny Cejrowskiego (bleee!), to bym się nie pochwalił…
Paczka z Berhnardem zastała mnie akurat w połowie… Kalkwerku. Całkiem niedawno w ramach zaleczania sklerozy znowu dobrałem się do tej książki (zresztą Bernharda czytam „wyrywkowo” dosyć często), tyle że mój egzemplarz, wygrzebany ładnych parę lat temu w antykwariacie, to kompletny staruszek, rozklejony i zdewastowany przez czyjeś nie nawykłe do lektury łapska (a może wręcz przeciwnie? może ktoś po prostu zaczytał tą książkę na śmierć?). Z tym większą przyjemnością zatem sięgam po świeżutkie i nowe wydanie, by dokończyć tą perfekcyjną miazgę jaką serwuje Bernhard.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s