Ставрополь.

 Ставрополь, foto: Оксана
Terra Sancta – Black Sun

Od kiedy mam włączone w głowie dwie strefy czasowe, przesuwam siebie i graty wokół mnie dwie godziny wstecz, żeby być „kompatybilny”. Siebie samego natomiast rzucam dwie godziny do przodu, żeby nadążyć (cokolwiek to znaczy). Robię to niejako instynktownie, bez celowości charakteryzującej wszelkie zamierzone działania. (Wstawanie o 5:00 nie jest niczym tragicznym; zresztą o czym tu mowa, jeśli dziwactwa typu: sen, dzień, noc, odpoczynek, zmęczenie wyjebane są u mnie do góry nogami nie od dziś).
Przy baaaardzo porannej kawie reżimowy Голос России, potem kilka newsów lokalnych z wrzącego wiecznie Kaukazu. Dzisiaj w Stawropolu -6°C, czyli symbioza zimna na linni 2200 kilometórw. Syf, bieda, kilka fajnych wystaw i spektakli teatralnych, kolejny trup na przedmieściach i jakieś niewyraźne echo-bełkoty nadlatujące z Kremla w formie „kompleksowych planów pomocowych dla tego niespokojnego regionu”.
Czasem się boję, że coś kurewsko złego i niebezpiecznego wyssa ją z bezpiecznego kokonu codzienności. Czasem miewam napady histerycznych kreacji; scenariusze w mojej głowie tłoczą sie nieustepliwie, fruwają pomiędzy miejscami naznaczonymi jej obecnością, co nieodmiennie jest dowodem na to, że z moją głową nie dzieje się najlepiej.
Wszystko to działa w formie nieustannego napięcia, jakbym leciał balonem na oparach, jakby czasza ochładzała się z sekundy na sekundę, a ja – wciąż ponad niespokojnymi przestrzeniami, których nie sposób „dotknąć” inaczej, niż poprzez bolesny upadek spowodowany brakiem ciepłego powietrza – spoglądam w dół w mega-drażniącym i bolesnym wyczekiwaniu na coś, czego nie jestem nawet w stanie przewidzieć z kilkusekundowym wyprzedzeniem.
Nie od dziś czas i przestrzeń, to moja obsesja. Pewnie umrę na raka płuc, ale bardziej zajmuje mnie miejsce (jako takie, pojmowane konkretnie i „warstwowo”) i jego kolczaste krawędzie w oślizłej masie czasu. Jako że czas jest jedynie naszą nędzną próbą nazwania i zarysowania [nie]trwania, czyni mnie to kimś w rodzaju paranoika. Zwłaszcza teraz, gdy słucham tła stworzonego przez Письма с изнанки (na marginesie – rosyjski dark ambient i experimental jest niesamowity! Faktura dzwięków jest tak wypełniona głębią i grą cienia, że monumentalne i pretensjonalne Lustmordy i inne Coph Nia, po prostu bledną na starcie, albo zwyczajnie nudzą mnie swoją „legendarnością”).
To wszystko przekłada się na moją koślawą quasi-zdolność widzenia „do przodu”, tworzy kolejne ścieżki wydeptywane wokół-niej, ale nigdy do-niej. W świecie permanentnej dewiacji, czyli w rzeczywistości „oficjalnej” pewne zdarzenia wokół mnie spalają sie błyskawicznie, jak japoński pergamin, nie mają przyczynowo-skutkowego zakorzenienia, nie są w stanie dotkąć twardej zemi.
Moje preferencje w zakresie pór roku są dosyć prostackie i nie zagłębiałem się dotąd w moją percepcję tychże, patrząc z perspektywy przeładowanego (bądź opustoszałego – jak kto woli) łba. Niemniej jednak wkurza mnie fakt, że zmarznięta zimowa ziemia nie oddaje swojego smrodu, że psie gówna są ukryte por nędzną mroźną warstewką nibyśniegu. Ni mniej ni więcej – czekam na pieprzoną wiosnę, chociaż powody tego wyczekiwania jak zwykle trącą naiwnością.
Mój dwugodzinny balast (bagaż?) jest drażniący z jednego powodu: znowu muszę coś nadganiać, znowu jestem z tyłu, za wydarzeniami, a nie w ich strefie odziaływania. Filozoficznie to do ogarnięcia, psychicznie natomiast jest momentami nie do zniesienia. Nie chodzi tutaj o dyskomfort czasowych stref, ale o fakt, że dwugodzinowatość zmusza mnie do ciągłego doganiania jej i całego stada dupereli w codziennej czołganinie. Maraton: 2200 kilometrów w dwie godziny.

3 thoughts on “Ставрополь.

  1. No to zmotywowałeś mnie na przeżycie wtorku (12 godzin pod rozkazami debili w krawatach). Będzie mi raźniej. PS: A propos "nielegendarnych" ambientowych perełek -> z tego duża ilość za wschodniej granicy i całkowicie legalnie i darmowo -> http://kaos-ex-machina.blogspot.com/ ;)

  2. Ha, Kopaczu, i tutaj Cię zaskoczę ;) Znam ten ambientowy blog i cholernie sobie cenię to miejce! :)Wlaśnie tam wyhaczyłem parę ciekawych rzeczy – szczególnie polecam Ci stamtąd: Noises of Russia – orgia miażdżących, głaszczących, drapiących, wrzących i kurewsko zimnych dźwięków. Słucham tego non-stop :)

  3. Aha, zapomniałbym: koniecznie odwiedź http://www.jamendo.com ! Tam znajdziesz mnóóóóóstwo niekomercyjnej, alternatywnej ciekawej muzy i tworów wszelakich – za friko, udostępniane przez samych artystów. Na początek polecam turecki projekt: Meczup. Mnie te dźwięki wgniotły w ziemię! Rzadko używam słowa: piękno, ale w tym wypadku nie mam żadnych wątpliwości :) Tutaj znajdziesz ten album → http://www.jamendo.com/pl/album/68275

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s