Я хочу это всё выдержать..

Wśród wilgotnej, nocnej ciszy rozchodzi się jedynie Meczûp – dźwięki mieszające się z resztkami zimnej zielonej herbaty. Jeb, dzisiaj jest prawie dobrze, jakby deszcz-rozpuszczalnik koił oko, jakby kawały kurewsko swędzących myśli zwinęły się w kulkę.
Brak staje się przyswajalny w przewrotnie dziwny sposób, bez konwulsji, z zimną nostalgią jedynie. Brak generujący pragnienie – jakie to oczywiste! Kiedy człowiek wkręci się w stare sieci, jakie zastawił na zwierza innego niż on sam, po czym jakimś cudem uda mu się z nich wyplątać, nie czuje satysfakcji, czy ulgi, ale jedynie brak sideł. Wejście we własne gówno wywołuje raczej niesmak, aniżeli wkurw…
Mam świadomość wiszącej nade mną tymczasowości przybierającej mniej więcej powtarzalne cyklicznie kształty. Dlatego zapewne nie mogę zetrzeć z siebie tej perfidnej warstwy nietzscheańskich powrotów. W ogóle ostatnimi czasy trywializuję filozofię do granic możliwości, sprowadzam ją do mojego własnego parteru, do mojej perspektywy żabiej, która w czasie nerwowego snu ulega transformacji, unosi mnie, czyni ze mnie kawałek czegoś zbliżonego do istoty zdolnej do prywatnych potyczek z brakiem.
Przeraża mnie tylko to, że wypływam na powierzchnię (czy powierzchnie? może ich wielość ma większe znaczenie, niż mi się wydaje…) jedynie po to, by „pościć” w otoczeniu efemerycznych gestów, usmiechów, kawałków rozmów z premedytacją omijających meritum.  Niepisana zasada (jaka zrodziła się między nami w oparciu o kilka[naście] bolesnych spotkań naszych głów z tym pierdolonym murem)  o wpadaniu w tą otchłań rozdarcia jedynie od czasu do czasu sprawia, że coś, co powinno być akcydentalnym (choć nie mniej dramatycznym) zdarzeniem, staje się niemożliwą do zniesienia rutyną cierpienia, czymś równie debilnym i chorym jak katolicka asceza; pręgi na naszych mózgach zmieniają tylko odcienie w zależności od tego, jak intensywne jest nasze biczowanie się na-niby-oraz-naprawdę.
Nie obchodzi mnie zbytnio, czy to normalne, że najwięcej otuchy dodają mi najmroczniejsze i najbardziej pachnące ziemią dark ambienty. Jedyne czego pragnę , to uporać się z przestrzenią zapełnioną ludźmi, z którymi łączą mnie w tym momencie jedynie nie załatwione pytajniki i wielokropki, po czym udać się tam, gdzie dokonam weryfikacji tego, co gnębi mnie niemiłosiernie już tak długi czas.

2 thoughts on “Я хочу это всё выдержать..

  1. Ja po prostu myślę(i nie jest to myśl egoistyczna lub stawiająca nasze jestestwo ponad wszelkie inne), że nie powinniśmy nigdy zaistnieć. A to, że przyszło nam już tu być jest zajebistym nieporozumieniem, za które teraz przyszło nam cierpieć – myśląc!

  2. Ten pieprzony dziecinny, banalny do granic możliwości paradoks polegający na tym, że nikt nie ma wpływu na to, iż zaistnieje (mając jednak wpływ na to, czy przestanie istnieć), doprowadza mnie czasem do kosmicznych wkurwów. Tym bardziej jest to skomplikowane ścierwo do pokonania, gdy ten zasrany balast w postaci kolejnych nawarstwiających się dni nagle zaczyna się przenikać z pardadoksem tej samej natury, tyle że u drugiego człowieka.W ogóle nie jesteśmy stworzeni do życia. Kawał pomyłki ze strony Natury…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s