Glut chorobowy i zimna ucieczka.

Dziwne… Czuję się całkiem nieźle. Słucham X-PROTOCOL (Divided we fall) i cicho mi w sobie, jakby ta mikstura industrialu, ebm i space ambientu drążyła we mnie zimne, ciche tunele. Przypominam sobie wilgotne, pachnące kurzem i pleśnią tunele kolejowe gdzieś w okolicach Jeleniej Góry, na przepięknych zadupiach, gdzie siedziałem ukryty przed słońcem, zmęczony górsko-autostopowymi włóczęgami. Chłód przyciągał, a oddech tych miejsc walił intensywnością między oczy – przywołuję te lekko nadpsute obrazki, bo tkwi w nich jakiś magnetyzm (podobne odczucia towarzyszyły mi zawsze przy okazji bywania we wszelkich wioskach i miasteczkach na południowy zachód od Legnicy). Z pozoru odległe od siebie materie jak dźwięki X-PROTOCOL i stare klisze w moim łbie, tworzą patchwork, w granicach którego po prostu dobrze się czuję. Potrzebuję tego, by nie myśleć o nieustępliwych sykach i rozbłyskach lasera, o smrodzie smażonego metalu, o wskaźnikach na butlach z dwutlenkiem węgla, helem i azotem, o tablicy Mendelejewa którą wdycham ku chwale pierdolonego przemysłu prawie-ciężkiego, na poczet pensji, która kończy się szybciej, niż „darmowy okres eksploatacyjny” [dygresja: pewna telemarketerka-onanistka z wytresowanym głosem full-of-enthusiasm oznajmiła mi przez telefon: …ale, ale dlaczego Pan nie chce naszego ekspresu do kawy?! To niepowtarzalna okazja! Promocyjny, darmowy okres eksploatacyjny trwa tydzień!).

Nie wiem jak traktować siebie samego w miejscu zwanym pracą. Mam milion powodów, by pierdolnąć tym w cholerę i kilka „subtelności”, dla których zostałbym tam dłużej – do tych drugich zaliczają się m.in. ludzie, z którymi pracuję i parę industrialnych (w nie-muzycznym charakterze) akcentów, które uwielbiam eksplorować (zwłaszcza na nocnych zmianach). Wciąż jestem anarcholem, nie zmieniłem swojej optyki politycznej i ideowej, ale nie czuję się w tym miejscu częścią working class, anarchosyndykalistyczna masturbacja zmieniłaby zgoła niewiele, albo NIC w moim umiejscowieniu tamże. Wolę „hacking w miejscu pracy” i miny typu: jak-ty-to-kurwa-uruchomiłeś-skoro-się-nie-da-?!

… a jak spakuje plecak i pojadę sobie z litrem czeskiej śliwowicy do Albanii, to dam znać :)

666

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s