Szaro…

dzisiejszy widok z okna…

Przyjemnie bezsenna noc. Kilka dni wolnych na powrót sprawiło, że wśliznąłem się w moja starą nieregularność i wykoślawienie dnia i nocy. Połowę tej drugiej spędziłem z Gottlandem, Szczygła, z tym kawałkiem „moich” ukochanych Czech (przyznam, że daleko mi jednak do czechofilskiej intensywności, z jaką ten sympatyczny dziennikarz i felietonista dotyka tego najfajniejszego z europejskich krajów)… „Moje” Czechy przestają być moje jak niegdyś. Oczywiście mam w głowie cały splot obrazów i wspomnień, ale Czechy rozmywają mi się pod naporem jakiejś inercji i – siłą rzeczy – pod naporem „mojej” Rosji… Nie jest to proces nieodwracalnego utracenia Czech na rzecz mojej równie starej rosyjskiej jazdy. Jednak trochę mi smutno, gdy przemknie mi przez głowę wrześniowe popołudnie nad Wełtawą, czy nocna włóczęga po Hradczanach, albo grubsze pijaństwo na niesamowitym Żiżkovie… Szczygieł aplikuje mi słuszną dawkę Czech, widzianych i odbieranych dokładnie tak, jak tego chcę. Szczygieł ma czeski łeb i to wyróżnia go od innych fascynatów tego kraju i kultury.

Yerba powoli traci swą intensywność, wraz z ostatnim zalaniem, świta za oknem. Ciepły, ohydny halny smaga zeszmacone roztopami ulice; ten patologiczny wiatr wywiewa ostatnie białe ślady z ulic. Nie wiem dlaczego, ale zawsze gdy wieje halny, mam wrażenie, że to doskonała pogoda by iść na cmentarz. Po co? Nie mam zielonego pojęcia, ale tak właśnie myślę. Z głośników sączy się Aoki Takamasa, japoński magik od ekperymentalnych zawijasów, a ja tkwię gdzieś pomiędzy bezsennym zmęczeniem, wspomnianą książką i cierpkim posmakiem Pajarito na podniebieniu; czeski krajobraz w głowie, argentyńska yerba i japońska muzyka – doprawdy dziwny mix…

2 thoughts on “Szaro…

  1. Ale numer!
    Ja też słucham Aoki Takamasa, a jeden kawałek nawet puszczałem w Trójce, kiedy poproszono mnie o kilka ulubionych nagrań.
    Dziękuję za czeski „łeb”; polecam „Zrób sobie raj”, a teraz wyszło takie maleństwo moje pt. „Laska nebeska”.
    Pozdrawiam serdecznie. Sczygieł

  2. Ahoj!

    Nooo, tego się nie spodziewałem, doprawdy! :) Ucieszył mnie ten komentarz, który kompletnie mnie zaskoczył – pozytywnie :)

    Kiedy mieszkałem w Pradze, w jednej knajpce urokliwego Žižkova pewna znajoma Czeszka oznajmiła mi, że słyszała o Pana fascynacji Czechami, po czym zapytała: „Czy ty masz coś z tym facetem wspólnego, czy może to ludzi o ornitologicznych nazwiskach tak przyciągają Czechy?” Pytanie jak najbardziej na miejscu, jako że za południową granicą jestem Lukáš Vrabec :)

    Za „Zrób sobie raj” zabieram się w nadchodzącym tygodniu – już nie przy Takamasie; tym razem będzie to najpewniej ČR 3 – Vltava :)

    Zdravím!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s