Raspberry Pi

O Raspberry Pi od jakiegoś czasu jest juz głośno w necie i jak to w sieci bywa, natknąć się można na wartościowe info i tony śmiecia. Najbardziej bawią mnie narzekania windziarzy na rozmaitych forach i w komentarzach, że Raspberry, to lipa jakaś, bo gry to na pewno nie bedą śmigać porządnie i w ogóle to coś jest pod linuxem, ble ble…

Tymczasem Raspberry Pi jest po prostu małym, funkcjonalnym i fajnym narzędziem, które może być bardzo pomocne nie tylko – jak chcieli jego twórcy – przy nauce programowania. Kiedy poczytałem nieco na w/w temat, od razu stanęły mi przed oczyma rozmaite warianty i możliwości, jakie daje ten mały gadżet.

Oczywiście nie mogłem się powstrzymać przed ulepieniem w głowie takiego oto obrazka: przyjeżdżam do kogoś znajomego (oczywiście usera windowsa), wyjmuję z plecaka maleńką skrzyneczkę, mini-klawiaturę z pytaniem: mogę się podpiąć do telewizora? Odpalam Raspberry Pi, w shellu: moc, elinks, newsbeuter i mutt i patrzę na wyraz twarzy znajomego :D

Raspberry Pi może pełnić rolę zdalnej maszyny, albo serio być przenośnym kompem dla minimal-maniaków, dla których standardowy netbook, to droga nuda. Szczególnie przydatna bestia gdy jedzie się gdzieś na dłużej i ma się możliwość podpięcia pod to i owo (monitor, tv, net, bleble).

Ja zainstalowałbym na Raspberry sid’owego Debiana w wersji minimalnej (no, może z AwesomeWM, albo ScrotWM, gdyby były potrzebne iksy), ewentualnie Grml z Fluxem czy coś w rodzaju Quirky (jeśli Puppy Linux oferuje wsparcie dla Raspberry, myślę że Barry uczyni(ł) to samo z Quirkim). Oczywiście poczekam, aż minie stadny onanizm tym małym cackiem i tzw. – tfu! – rynek, nieco się uspokoi, a Raspberry Pi będzie po prostu dostępne bez szału zamawiania i oczekiwania na własny egzemplarz. Wtedy rozważę zakup tegoż.

Więcej info nt Raspberry Pi:

→ strona domowa / blog

→ podstawowe info (Wikipedia)

5 thoughts on “Raspberry Pi

  1. Fajne to cacko byc musi, chociaż ja na razie w czasie wyjazdów bez maszynerii wszelakiej sie obchodzę. To taki mały odrealniacz i zdecydowanie więcej czasu dla siebie;). Serio, da sie jeszcze bez tego żyć:)
    Niedawno kupowałam laptoka i przyzwyczajona do Maca miałam dylemat co wybrać.Swoj dylemat rozwiałam dość szybko..w tym dziwnym kraju wszystko jest pod win, jedyne co może wydawać się dobrym rozwiązaniem dla takiego laika jak ja tu Ubuntu;)

  2. Ja również lubię wyjeżdżać bez „osprzętu” i kagańca wszelakiego, choć czasem komp sie po prostu przydaje – nie do głupiego szpanowania w pociągu, ale do jakiejś tam praktycznej rzeczy ;)
    Oczywiście Mac dla mnie odpada z uwagi na to, że stężenie „własnościowości” w obrębie hadrware/software na centymetr kwadratowy jest tam większe niż w pomyłce zwanej Windows :) Czasem mam wrażenie, że te wszystkie iGadżety, to tylko design i logo, puste w środku skrzynki służące jako rekwizyt w fotach robionych przed lustrami przez gówniarzy :)
    Ubuntu, to mój pierwszy linuks, co do którego baaardzo szybko zorientowałem się, że jeśli chcę cokolwiek wiedzieć nt zjawiska typu Linux, muszę jak najszybciej pozbyć się tej zabaweczki z mojego kompa :)

  3. Co konkretnie przeszkadzało Ci w Ubuntu w większym zrozumieniu działania kernela?
    Jakie distro jest Twoim zdaniem lepsze/bardziej odpowiednie do zrozumienia dzialania Linuxa (mówimy o jądrze). Załóżmy, że interesuje mnie dziedzina systemów wbudowanych. ;>
    Pozdrawiam

  4. Przecież wiesz dobrze, że nie idzie tutaj o „zrozumienie działania kernela” – to akurat z powodzeniem można obczaić w ramach każdego linuksowego distra. Ubuntu zraziło mnie daaaawno temu w warstwie iksów, filozofii działania (Cannonical…), częstotliwości kolejnych wydań i poprzez fakt, że z wydania na wydanie distro to stawało się linuksem dla niepełnosprawnych klikaczy…
    Taaaaak, wiem, że Ubuntu też ma konsolę, też ma shella i również można postawić czy skonfigurować system z poziomu powłoki/terminala. Chodzi mi raczej o Ubuntu w całokształcie…
    Jestem entuzjastą Debiana z miliona powodów – najważniejsze to: „tradycja” tego distra, umowa społeczna i filozofia związana z wolnymi komponentami GNU/Linux, gałąź sid i… zajebistość debiana jako takiego :) Poza tym cenię Archa.
    Temat rzeka…

  5. Dobra, to teraz trochę zatoczę koło i przejdę bardziej w stronę Embedded. Zalozmy, ze swoja nauke wzoruje na ich ofercie http://www.alx.pl/szkolenia/programowanie-linux-embedded-systemy-wbudowane-soc/ (po prostu patrze czego sie uczyc kolejno). Jestem aktualnie na takim etapie, ze nie wiem w co wlozyc rece po prostu… Ten sprzet z newsa rowniez mnie strasznie korci tylko nie wiem czy jest to odpowiedni czas aby je kupic (jako student na pieniadze za specjalnie nie moge sie chwalic). Eh, ciezko to wszystko opisac w krotkim komentarzu… Mialbys moze jakies rady dla osoby, ktory chce wejsc w dzialke Embedded (zaznaczam, ze sporo czasu moge poswiecic na nauke nowych rzeczy).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s