Radio ponad wszystko :)

W ramach łechtania mojej radiowej korby, zamierzam kupić cyfrowy recorder/player Sangean DAR101 służący przede wsystkim do nagrywania krótkofalowych nasłuchów. To doskonały sposób potwierdzania słyszalności poszczególnych stacji (wysyłasz plik z fragmentem audycji i otrzymujesz kartę QSL) i nie chodzi wyłącznie o radiostacje nadające regularne programy, ale również o indywidualne stacje krótkofalarskie ze znakiem wywoławczym, które można złapać poprzez modulację SSB: koleś podaje swoje dane w eterze na określonej częstotliwości, ja go nagrywam, wysyłam mu plik i dostaję jego QSL-kę, nierzadko z drugiego końca świata :) Ustrojstwo wygląda tak:

Sangean DAR-101 może pełnić również rolę sekretarki dla telefonu stacjonarnego, posiada doskonale czułe mikrofony i wejście liniowe, dzięki czemu nagrywanie jest proste i pozbawione zniekształceń „mikrofonowych” (sygnał jest stały, bez względu na głośność odbiornika radiowego, z którego nagrywamy). Jest to rodzaj sprzętu zauważany zazwyczaj tylko przez podobnych do mnie pojebów; mam na myśli to, że standardową sekreterkę do telefonu stacjonarnego można kupić za conajmniej połowę ceny tego modelu, ale mi chodzi głównie o record stacji typu Indonezja, Voice of Nigeria, Radio Canada International, Filipiny, Argentyna, Kuba etc.

Radiowe hobby, to nie tania sprawa, co jest chyba najbardziej wkurwiające (obok zaniku sygnału, marudzeń Słońca i interferencji w eterze). Ja na szczęście bawię się wyłącznie w nasłuch i nie nadaję, więc i tak wydaję relatywnie mało na tą bajkę. Prawda jest prozaziczna: najwięcej zależy od miejsca nasłuchu i anteny. Potem sprawdzają się dopiero właściwości odbiornika i jego funkcje; selektywność i czułość wychodzi w praktyce, daleko poza betonem, mieszkaniem, miastem. Zbudowanie własnej zewnętrznej anteny i filtrów oraz odpalenie radia gdzieś w terenie – wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa jazda z falami krótkimi (średnimi, długimi). Złapanie czegoś odległego o 12000-14000 km. jest satysfakcjonujące. Wiem, że mogę codziennie słuchać Korei, Kanady, Australii poprzez net. Jednak parę kliknięć, to nie trzask i szum eteru.

Radio jest magiczne. Radio ma swoją specyfikę. Fale „żyją”, są kapryśne; to jak zabawa w kotka i myszkę, która nie jest rozumiana przez większość. W węższym kontekście radio, to najcudowniejsze medium stymulujące wyobraźnię (mówię o konkretnych audycjach, nie o jebanej popowej sieczce typu RMF, czy Zetka – FM to dla mnie nie radio [no, może oprócz stacji typu Dwójka]), ale i narzędzie ratujące ludzkie życie. Gdy wysiada wszystko: prąd, internet, łączność kablowa, pozostają jedynie fale radiowe.

Może jestem dziwny, ale lubię „wygrzebać” w eterze jakąś stację meteo, morskie komunikaty pogodowe, pasmo CB, komunikację lotniskową, czy służby medyczne. Lubię posłuchać codziennego serwisu z Japonii, Korei, Tajwanu, USA, Szwecji, Hiszpanii, Nigerii. Słucham oper z Iranu, reportaży BBC ze Sri Lanki, mam kontakt z „żywym słowem”. Nikomu nie chce się klikać w celu znalezienia regionalnych informacji z Indii – ja mam je poprzez All India Radio. Nikt nie wie, co się dzieje w małych wioskach w Pakistanie – ja mam Radio Pakistan po angielsku. Kto słyszał ostatnimi czasy cokolwiek o Nepalu? Ja łapię Nepal radiowo.

Wiem, że nasłuch, to nie wszystko. Chciałbym mieć kiedyś własną krótkofalową stację nadawczą. Zarejestrowaną, ale poza wszelkimi klubami DX. Jestem aspołeczny i nie umiem współpracować z innymi. Kontakt radiowy: człowiek-człowiek jest dla mnie kwintesencją radia :)

Kolejny bliski mi aspekt radiofonii, to piractwo. Piękna idea nielegalnego zajmowania częstotliwości, radiowy squatting, którego nienawidzi większość krótkofalowców. Uważam, że radioaktywność piratów wciąż jest zbyt słaba – to doskonały impuls ożywczy w eterze! Radiowy anarchizm jest czymś mega-bliskim mojej radiomaniackiej głowie. Problemem są oczywiście nadajniki, ich moc i miejsca nadawania. Teoretycznie anarchistyczne krótkofalowe radio ma zasięg ogólnoświatowy, w praktyce pokrywa kontynent, z którego nadaje (ewentualnie kraj).

Oczywiście ktoś powie, że radio w epoce internetu, to wyważanie otwartych drzwi. Nic bardziej mylnego. W sytuacjach kryzysowych radio bywa często JEDYNĄ formą komunikacji. Komfort internetowego kontaktu ze światem może zostać w każdej chwili rozjebany przez katastrofę, awarię, cokolwiek. Radio jest niezawodne ZAWSZE.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s