Сибирь, Монамур.

Tytuł mylący, hisoria traumatyczna, a całość surowa i mroźna… Bezwzględna i piękna Syberia, a w samym jej sercu (jakże pejoratywne to określenie! Wydaje się, że każde syberyjskie odludzie, każda część tajgi niemal do zera wyzbyta człowieka, to „serce Syberii”…) splot kilku historii, gdzie człowiek, zgraje wygłodniałych i dzikich psów (lubujących się także w ludzkim mięsie, gdy nadarzy się okazja) oraz bezwzględna przyroda, tworzą przestrzeń splecioną instynktami, okrucieństwem, wódką i szeptami skierowanymi ku Bogu.

Сибирь, Монамур (Syberia, Monamour), to poruszający film Slavy Rossa, jeden z najbardziej znaczących dla mnie filmów rosyjskich ostatnich 2-3 lat. Okrutny, minimalistyczny (a w swym minimalizmie monumentalny, jeśli przyjrzeć się kadrom, w których reżyser zamknął syberyjską przyrodę – dawno nie widziałem czegoś tak pięknego!), pozbawiony „ozdobników” i sztampowej fabuły. Dzieło, w którym losy małego Lioszki i jego dziadka mieszkających w odludnej osadzie Монамур, splatają się z losami dwóch zapijaczonych soldatów szukających „w mieście” prostytutki dla dowódcy. Mamy również dwóch złodziei ikon, wujka Jurę i jego żonę oddającą się poza małżeńskim łożem (czy raczej rozklekotaną pryczą w drewnianej chacie)… Wiem, brzmi to bardzo płasko i niezbyt zachęcająco, ale film ten eksploduje niezwykle surowym trójwymiarem od pierwszych scen. Nad wszystkimi wątkami filmu unosi się mgła otulająca tajgę, przez którą niosą się poszczekiwania psów gotowych bez wahania rzucić się człowiekowi do gardła. Słychać płacz gwałconej dziewczyny „w objęciach” żołnierskich ramion i cichy syk pośpiesznie wypowiadanych modlitw – Bóg głuchy jak pień ma to wszystko gdzieś… Przestrzeń, niekończąca się przestrzeń…

Smród samogonu, łzy i przeklęty żywot w miejscu, gdzie koniec i początek, to żart, coś nierzeczywistego i absurdalnego.  To ten rodzaj kina, w którym mogę zanurzyć się po uszy, mimo że zazwyczaj to bolesne odczucie. Сибирь, Монамур, to film, który bez wahania stawiam obok takich produkcji, jak Gruz.200, Euforia, Wygnanie, czy Jak przeżyłem tamtym latem. Ten rodzaj kina rosyjskiego jest mi najbliższy i wpisuje się w jakiś sposób w moją wykoślawioną, nieparzystą i wybrakowaną optykę, gdy na horyzoncie pojawia się coś o nazwie Dasein.

Film ten (podobnie jak inne w/w) najlepiej oglądać bez balastu typu napisy i inne gówniane tłumaczenia; mam świadomość, że nie każdy zna rosyjski – filmy w oryginale zawsze intensywniej wwiercają się w głowę, dlatego znajomość rosyjskiego jest nieoceniona.

Jeśli mówimy o Сибир, Mонамур, słowo „polecam” jest zbyt małe, by określić walor tego obrazu…

One thought on “Сибирь, Монамур.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s