Metamorfozen | Antarctica

Tytuł płyty mówi wiele, prawie wszystko… Moje pierwsze skojarzenie po wysłuchaniu paru dźwięków: wtf? muzyka relaksacyjna?! Na szczęście to kwaśne wrażenie mija wraz z głębszym wgryzaniem się w tą płytę. Jest rzeczywiście mroźna, ale… nie zimna (sic!) – wieeem, brzmi karkołomnie, ale ja czuję tam mróz, a nie specyficzne zimno space ambientu, czy dark backround.

Świetnie oddane antarktyczne wichry i bezludzie – wszystko zamknięte raczej w łagodnej formie, taki „biegun dla każdego”. Podobają mi się noise’owe wstawki z przesterowanym basem, jakby momentami przed oczyma śmigał mi stary Godflesh. Generalnie jest to mega-spokojna płyta, taka widokówkowa pt: „Pozdrowienia z Antarktyki zasyła Jerzy” – sorry za delikatny cynizm, ale od lat interesuję się odludnymi miejscami na Ziemi i dźwięki, które w moim łbie zakodowane są jako wyobrażenie tej wielkiej lodowej krainy są raczej brutalniejsze i bardziej surowe. Metamorfozen poszło jednak ścieżką soft, co niekoniecznie musi być złe. Nie wiem, czy określenie arctic ambient jest tutaj kwintesencją, ale… coś w tym jest.

Album wydany przez Kaos Ex Machina. Klik na okładkę = download.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s