Working class at weekend…

Praca najemna charakteryzuje się tym, że czas wolny, pozbawiony kagańca zapierdalania w kołowrocie ośmiu godzin jawi się jako coś nie tylko drogocennego, ale i satysfakcjonującego. Kapitalizm zmienia człowieka na dwóch frontach (mówię tu o jednym egzemplarzu ludzkim typu: ja; sorry, nie mam anarcholskich ambicji walki za lud, wyleczyłem się z retoryki anarchosyndykalistycznej jeśli idzie o recepty, naprawę i przyszłość – jestem tylko pieprzonym anarchodurniem, który za nic w świecie nie zgodzi się z „logiką” obecnych stosunków ekonomiczno-społecznych, jednak z drugiej strony nie będę wciskał moim kolegom robolom recept, które dla nich są kompletnie obce – raty za LCD, samochód i pralki sprawiają, że człek staje się jak planetoida: zimny, pozbawiony źródła energii, oddalający się od wszystkiego, co życiem zwać można…) – po pierwsze sprowadza do parteru wszelkie aspiracje związane z czymś więcej, niż praca i wynagrodzenie, a po drugie, czyni z wynagrodzenia błędne koło kalkulacji i oczekiwań [oczekiwań od samego siebie w konkretnych warunkach domowej mikro-ekonomii].

Decydując się na pracę najemną, konfrontuję siebie z warunkami, które narzuciła mi codzienność (a nie z warunkami „na które się zgodziłem” – pojęcie akceptacji warunków w kapitalizmie sprowadza się mniej więcej do sentencji typu: Pasuje ci, czy nie? Jeśli nie, to won, inni się zgodzą… Ten pierdolony szantaż ekonomiczny jest bezpośrednio związany z maksymalizacją zysków fiuta, u którego się nająłem. To komunał, wiem… Jednakże jest to komunał brzemienny w skutki dla robola najemnego, czyli mnie…

Kalkuluję. Liczę. Płacę. Pracując w tym kieracie mam totalnego wkurwa, ale godzę się na wyprzedaż mnie samego… Wdycham pierdolone opary lasera, całą tablicę Mendelejewa, całe chemiczne gówno wydzielające się w trakcie procesu cięcia stali przez laser… Azot, tlen, hel, dwutlenek węgla, stal + laserowy rezonator = koszmarny shit w postaci kurewsko szkodliwych dla środowiska odpadów… W gratisie mam wdychanie tlenków metali w ilości nieograniczonej… Poza tym, nie chcielibyście wiedzieć jak wygląda „konserwacja lasera”…

Znam doskonale historię ruchu anarchistycznego i syndykalizmu. Jestem robotnikiem. Moja fascynacja anarchosyndykalizmem zaczęła i skończyła się w czasach, gdy byłem bezrobotnym squattersem jeżdżącym po Europie tu i tam. Komfort pierdolenia o ideach, których nie odczuło się fizycznie na własnych plecach. Wiele lat temu walnąło mnie w łeb rozczarowanie ruchem bezrobotnych studento-myślicieli, gdzie zawsze klasa robotnicza była tylko promilem, gdzie robotnik-aktywista był kwiatkiem do korzucha wielkiej idei.

Będę anarchistą do końca moich pieprzonych dni. Nienawidzę państwa, religii, przymusu i wszelkich form władzy, hierachrii i poddaństwa. Doskonale zdaję sobie sprawę z mojego ekonomicznego położenia i z faktu, że nie będę wiecznym laserowym trybikiem wyposażonym we flaki i inne organiczne gadżety – nie jestem i nigdy nie będę dodatkiem do jebanej maszyny. Nie będę również syndykalistycznym onanistą, nie potrafię współpracować w kolektywie, nie chcę być częścią nawet mikro-społeczności, jeśli owa społeczność musi funkcjonować na zasadzie: powiedz, co mamy robić! zrób coś, naucz nas! Znam naprawdę wielu anarchistów, którzy w podobnych sytuacjach rzuciliby się w wir aktywizmu i uświadamiania.

Pocieszam się faktem, że co nieco kumam na polu informatycznym. Troszeczkę ;) Na tyle, by zrobić gdzieś tam coś kreatywnego, zepsuć to i owo ;) Koszmarnie wkurwia mnie to, że domorośli anarchiści obalać chcą system na Windowsie, że rebelianckie dyskusje toczą się na korporacyjnych kompach. McShit jest zły, ale Windows? Kapitalizm obalany na forach z poziomu Windy – urocze :/

Koniec pierdolenia… Posłuchajmy czegoś milutkiego – Sverige till döden!!! :)

One thought on “Working class at weekend…

  1. Zgadzam się z Twoją wizją, mimo pewnych odstępstw… ;) Ale minimalnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s