* * *

Bywa…

Kolejna noc, podczas której nie kopnął mnie zaszczyt snu. Duszna ta noc. Płaski do bólu I program czeskiego radia i netowe przedzieranie się przez collage informacji nt sztuki współczesnej + kawa – w ramach śniadania (hmm… o 4:00…). Próbowałem czytać Suworowa, ale ciężko było przecisnąć wzrok z jednej strony na kolejną. W ramach odgrzewczych, liznąłem trochę Pomocy wzajemnej, Kropotkina (wydanie w Esperanto) i jakieś tam strzępy Abramowskiego – wzięło mnie na starocie kolektywistyczno-spółdzielcze… Kawa wnika we flaki powoli, niby budzi, niby nie. Za godzinę z kawałkiem i tak wpełznę na drogę do pracy, pozostawiając za sobą senny ślad.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s