[Znowu] Opera Next…

Tak, mam totalną słabość do tej przeglądarki, mimo, że nie jest to aplikacja open source. Dlaczego więc wciąż do niej wracam? Bo sto lat świetlnych temu – gdy używałem jeszcze windy – Opera była pionierką w dążeniu do zachowywania wszelkich standardów sieciowych i (moim skromnym zdaniem) pozostawiała Firefoxa daaaleko w tyle, jeśli chodzi o funkcjonalne niuanse i (sic!) szybkość działania. Nie biorę pod uwagę IE, bo rzecz tyczy się przeglądarek, a nie gówna udającego przeglądarkę, pełnego dziur i porażkowych rozwiązań.

Od lat korzystam z Opery pod Linuksem… Opera jest bezpieczna i to bezpieczeństwo jest dla mnie kluczowe. Niemniej jednak uwielbiam operowe rozwiązania konfiguracyjne, jak i usługi jakie udostępnia domyślnie; w szczególności mam tu na myśli Opera Unite oraz klienta poczty i czatu (wykorzystuję go często do irc’a). Opera Unite jest mega-wygodnym rozwiązaniem dla wszystkich, którzy w danym momencie chcą udostępnić większą ilość swoich danych bez konieczności korzystania/konfiguracji innych narzędzi ku temu służących. Udostępniasz publicznie lub prywatnie (chroniąc zawartość hasłem) muzę, filmy, dokumenty, cokolwiek z twojego kompa – jeśli chcesz wysłać np. screeny wszystkich twoich biurek do kogoś, logujesz się na Opera Unite i udostępniasz konkretnej osobie link z hasłem, pod którym znajdzie rar’a, zip’a, folder… Istnieje całe stado innych aplikacji w ramach Unite, które można wykorzystać w kontaktach z innymi – wszystko z poziomu przeglądarki. (Osobiście brakuje mi takiej opcji w Iceweasel’u, bo to właśnie ta przeglądarka bije się z Operą w moich osobistych rankingach)…

Ostatnio zagadywałem do wszystkich znajomych windziarzy używających Opery, jak sprawuje się ona u nich na kompach. Niemal wszyscy narzekają, że sypie się wiele rzeczy od wersji 12.0. Jak sprawa wygląda na Linuksie? Używam Aptosida (dystrybucja będąca odmianą niestabilnej wersji Debiana) i od dłuuuugiego czasu w repozytoriach mojego distro mam zarówno Operę jak i testowe coś o nazwie Opera Next. Next jest zawsze wersją beta przeglądarki, udostępnianą użytkownikom w celu testowania nowych rozwiązań. Next, to również porównywanie pracy wersji stabilnej i testowej, online. To uwielbiam ;) Wiem, jestem pojebem, ale nie ma nic bardziej nudnego i syfiastego, niż stabilność. Kiedy wszystko działa bez zarzutu, kiedy każda aplikacja jest pozbawiona bugów i innych problemów, wtedy mam wrażenie, że się zatrzymałem. Cały mój system operacyjny jest niestabilny, co oznacza, że wszystko, co aktualizuję w kompie jest mega-świeże, z możliwością wywalenia stada błędów, bo deweloperzy pracują nad pakietami, których używam. Na szczęście Aptosid i Debian Sid (nazwa Debiana unstable) królują na polu „stabilności w niestabilności” – krzaczy się tylko to, co naprawdę jest niedopracowane, albo jeszcze gorące w swojej świeżości ;) Nie wiem, czy Opera-Next jest dostępna w gałęzi experimental, ale przyjdzie czas, że zmienię repo właśnie na eksperymentalny hardcore ;)

Wroćmy do tematu Opery… Moja ostatnia wersja stabilna, to 12.02. Userzy Linuksa zawsze miewali problemy z tą przeglądarką (w tym kontekście oddaję hołd deweloperom Iceweasel’a [wersji Firefox’a dla Debiana], którzy są o kilka kroków przed Operą, jeśli idzie o aktualizacje kompatybilne z Unixem). Najczęściej pojawiające się problemy – z mojej perspektywy – to oczywiście Flash i Java. W sumie są to problemy do szybkiego rozwiązania w konsoli (np. # update-alternatives –config java – jeśli mamy zainstalowane kilka wersji Javy) i w ustawieniach Opery, ale w wersji 12.02 ewidentne bugi (odnoszące się do zgodności w wyświetlaniu pewnych elementów stron w zgodzie z ich ustawieniami prywatnymi [np. niezalogowany blog, który wygląda zupełnie inaczej, niż sam go wyedytowałeś] – ten bug odbił się szerokim echem wśród posiadaczy blogów na… wordpress.com) wkurzały. Problem w tym, że 12.02 wymagała zmiany kilku ustawień we Flash’u, podczas gdy stabilna wersja powinna bezproblemowo radzić sobie z takimi duperelami jak wklejone w blogi/strony wideo/audio z innych portali – w Linuksie powitałem czarne pole z biało-szarym symbolem „play”, albo wręcz puste miejsce, gdzie powinien znajdować się jakiś gówniany filmik z youtube. Inna bajka, to wyświetlanie tak prostych stron jak IdentiCurse: totalny chaos i rozczarowanie.

Jak sprawuje się Opera-Next 12.10 beta RC? Bajkowo! To właśnie plus wersji testowych, gdzie na bieżąco poprawia się błędy poprzedniej wersji i tworzy się nowe rozwiązania. U mnie osobiście znikła mara Flash’a, wszystkie strony wyświetlają się szybko i poprawnie – łącznie z tym moim pieprzonym blogiem :) Minus? 12.10 beta RC ma problemy z Opera Unite. Po pierwsze, mogę włączyć usługę tylko przez opera:config, a po drugie, nawet po zalogowaniu i włączeniu, nie mam dostępu do własnego konta. Rozumiem, że jest to cena, jaką się płaci, za niestabilność ;) Tymczasem w „starej”  stabilnej 12.02 mam dostęp do Unite, ale pada wiele w/w rzeczy.

Ciekawe, kiedy wrócę do Iceweasel’a ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s