Дирижёр (Павел Лунгин, 2012)

W uszach wciąż rozbrzmiewa Pasja wg św Mateusza

Dokładnie z taką samą intensywnością, z jaką godzinami (dniami, miesiącami…)drążył we mnie dziury Perisnerowski Van den Budenmayer Concerto en Mi Mineur, w kolejnym dziele Kieślowskiego… Przed laty… Palę i nie potrafię ubrać w słowa tego, co przed momentem zobaczyłem…

1336229125_1

Niejako w charakterze „zimnego kubła wody”, puściłem Хаос-Модуль (Мгла), ale to monumentalne oratorium wciąż brzmi w mojej głowie, zmiatając dark ambient na daleki plan, jakby były to dźwięki śmiesznie nieadekwatne… Pasja…, będąca osią najnowszego obrazu Pawła Łungina: Дирижёр (Dyrygent), to miażdżąca siła, która unosi pył ludzkich słabości i formuje z niego kręgi. Łungin popełnił najpiękniejszy film rosyjski 2012 roku i – moim zdaniem – jeden z najbardziej znaczących filmów rosyjskich w ogóle. Popadam w pewną konfuzję, albowiem użyłem słowa „najpiękniejszy”, choć doskonale wiem, że ciężar tego filmu zasługuje na zupełnie inne określenie. Jakie? Nieważne, słowa są w sumie gówno warte, nie oddają istoty… Ten film wciąga człowieka w swoisty wir, sprawia, że oddychamy fabułą (przez cały czas – bez przerwy – czując powiew wspomnianej Pasji wg św. Mateusza), nasiąkamy nią tak, że nie sposób „zrzucić” tego ciężkiego płaszcza trzech, splatających się w filmie, wątków.

Czy aby na pewno trzech? Niekoniecznie, niemal na pewno nie trzech. Może to trzy wirujące kręgi o różnych obwodach, a może jeden potężny krąg ludzkich przemian w obliczu śmierci i uczuć skrywanych gdzieś głęboko, bądź to pod skorupą egoizmu i obojętności, bądź to wyrachowania prozaicznej ślepoty? Mimochodem niejako, mignęły mi przd oczyma nietzscheańskie wieczne powroty oraz List do ojca, Kafki. Za nic w świecie nie będę analizował tych dziwnych korelacji z mojej głowy; dość powiedzieć, że Dyrygent do szpiku kości przesiąknięty jest tym specyficznym rosyjskim „mistycyzmem”, który miast unosić nas ku metafizycznym westchnieniom, albo nurza nas w błocie (vide Wyspa), albo – jak w najnowszym filmie Ługina – zakopuje nas w suchej ziemi Jerozolimy. Piękno i alegoryczność tego obrazu polega właśnie na głęboko ludzkim zarysowaniu tego, co nieustępliwie wwierca się w naszą głowę, gdy chór i orkiestra – wykonując oratorium – metodycznie wprawiają nas w ruch kołowy. Ten film, to okrąg w najszerszym możliwym rozumieniu. Zaczyna się i kończy w tym samym punkcie, wykraczając jednak zarówno poza ową kolistość – to katharsis, esencja tego filmu.

Jeśli nie widzieliście jeszcze Dyrygenta, nie psujcie sobie przyjemności i nie czytajcie żadnej recenzji, która rozbiera ten film na części pierwsze, analizując go kadr po kadrze. To najgorsze, co mogłoby być. Dość powiedzieć, że obok takich rosyjskich dzieł, jak Wygnanie, Euforia, Wyspa, czy Syberia, Monamour, najnowszy film Pawła Łungina jest dla mnie najważniejszym obrazem z Rosji, jaki widziałem w ostatnim czasie.

One thought on “Дирижёр (Павел Лунгин, 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s