Dark ambient | chłód, fotografia i sztuka – Kopacz

Spokój odnajdywany w żałobnej monotonii… Uwielbiam Noises of Russia i ten rodzaj dźwiękowej wyprawy, który zamykając w poszczególnych audio-wstęgach mój umysł, jednocześnie wywala go poza orbitę codziennych, prozaicznych ni to problemów, ni to pocieszeń…  Tak samo działa Lustmord i kilka innych projektów, których wymienianie nie ma sensu (bowiem sprzężenie zwrotne między umysłem, a dźwiękiem jest stricte subiektywne).

Nie nauczyłem się traktować podobnych stanów, jako aberracji, jako czegoś z gruntu „niewłaściwego” ludzkiej naturze. Nie sądzę w ogóle, aby istniał jakiś uniwersalny wzorzec tejże (w ogóle – jako stan psychospołeczny i jako coś, co można ująć w ramach „powszechnie akceptowalnych ludzkich zachowań”). Moim naturalnym środowiskiem estetycznym jest niepokój, nieokreśloność (przynajmniej na gruncie estetycznym świadomie i z radością (sic!) ową nieokreśloność celebruję – w innych płaszczyznach wolę jednak racjonalizm), coś – jak mi się wydaje – autentycznie przynależnego naszym pieprzonym przeżyciom i refleksjom.

11

fotografia z bloga Autora

Przeglądam dark ambientowy blog Kopacza. Miejsce, które jest jedyne w swoim rodzaju. Nie od dziś… Dark ambient, to zjawisko albo niezrozumiałe, albo ulotne, albo… „dziwne” – dla wielu ludzi. Tymczasem Kopacz jest kimś, kto perfekcyjnie zatrzymuje w kadrze aparatu to, co wielu z nas słyszy/odczuwa. To kurewsko trudna sztuka, zawrzeć pewien rodzaj zamyślenia, strachu, zadumy i – dzięki fotografii! – spaść w tą czeluść, otrzeć się o stary marmur, rozwalić sobie myśli o zgliszcza, zranić się chropowatym murem… Określone miejsca są bowiem zamrożonym świadectwem ludzkiej aktywności (a mróz w dark ambiencie jest niemal wszechobecny!). Sztuka polega [też] na tworzeniu wrażeń. Kopacz – poprzez swoją fotografię – „zamraża” ową aktywność, wydobywa z niej to, co najważniejsze – korzystając jednocześnie z „azymutu” dark ambientu. To połączenie nadaje jego fotograficznym pracom wyrazistości, która ujmuje pięknem.

Fakt, że Kopacz ma na swojej stronie tło dźwiękowe, uwypukla to, co przekazuje poprzez sztukę fotograficzną. Nazwa bloga, zamysł, klimat i cała reszta (również zawarta w poezji), tworzy niepowtarzalną atmosferę. Faktura fotografowanych obiektów/miejsc, zabija. Słuchając np. Beyond Sensory Experience w czasie oglądania fotografii, ma się wrażenie bycia tam, gdzie zdjęcie zostało zrobione…

Dark ambient, to nie muzyka. Dark ambient, to dźwięk, jedna z najgłębszych, podstawowych  form wyrazu. Strasznie mnie wkurwia, gdy ktoś traktuje tą formę audio-sztuki, jako muzykę. Podobnie jak eksperymentalne i elektroakustyczne wyprawy… Dark ambient, to dźwiękowa literatura, potężny środek wyrazu…

Dark Ambient Moment’s Art – KOPACZ

5 thoughts on “Dark ambient | chłód, fotografia i sztuka – Kopacz

  1. To żeś mnie zaskoczył tym postem. Ostatnio czuję się jakiś wypruty ze wszelkich form twórczych i odliczam tylko dni do powrotu na polskie śmiecie. Choć to jak ująłeś moje „twory” mam nadzieję, że zmobilizuję mnie w przyszłości do głębszego drążenia tematu. Dzięki.

  2. Luuuz, teraz jesteś wypruty, ale w puszczy też sidzi dark ambient, więc wyruszysz z aparatem :)
    Ten post nie jest żadną wiejską „reklamą”. Właziłem i włażę często w Twoje foto na tym blogu, bo fajnie jest puścić sobie to, co lubię i patrzeć na Twoje fotografie. Czasokres jest mniej istotny, bo przy dark ambiencie ja w ogóle wyłączam sobie czas…

    He, będziemy bliżej, gdy wrócisz :) Obiecuję zjawić się autostopowo kiedyś tam, z naręczem trunków samogonowo-śliwowicowych o słusznej mocy („polsko-czechosłowackich” – jak mawia mój kumpel z pracy) :)

    Szkoda, że Eva przepadła :/

  3. Co do puszczańskich projektów, to pomysłów mam bez liku. Głównie ze sfery videoclipów. Czasami tylko myślę, że na przeszkodzie stoi „posuwający się niemiłosiernie wiek” i nadmiar małżeńskich obowiązków włączając w to „może” wkrótce ojcostwo. Ale wiem, że i tak znajdzie się chwila by zrobić wyskok z butelką wina w las.
    Dam na siebie namiary jak już osiądziemy i w miarę się zagospodarujemy na „nowej-starej” ziemi.

  4. „Posuwający się niemiłosiernie wiek”?! No stary, zaraz Cię kopnę! :D
    Wiesz, kibicując szczerze wszystkim Twym planom (tym ojcowskim też – a jakże!), w pełni respektuję przyszłą zawieruchę wokół rzeczy wielu po Waszym powrocie. To jasne :) Potem przyjdzie czas na DIY winko i śliwowicę w głuszy – spokooojnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s