Максим Кантор – „Красный Свет”

maksim_kantor

Yeah! Udało mi się zdobyć Czerwone światło, Maksima Kantora, w oryginale :) Na polskie tłumaczenie przyjdzie zapewne czekać dosyć długo, więc tym bardziej przyjemnie będzie obcować z ta książką po rosyjsku. Mimo, że to dopiero druga książka Kantora (pierwszą był Podręcznik rysowania [Учебник рисования]), zebrała już mnóstwo pozytywnych recenzji.

Co ciekawe, nie wszędzie w Rosji porównuje się Czerwone światło do Mistrza i Małgorzaty, Bułhakowa (co miało miejsce w ostatnim numerze polskich Książek), niemniej sam zamysł, czy choćby bułhakowski klimat, skłaniają do zainteresowania się tym kawałkiem prozy. Wkrótce podzielę się wrażeniami po lekturze…

Czerwone światło mam w formie ebooka. Przyznam, że odkąd używam czytnika, jego pamięć pęcznieje z dnia na dzień, a relatywnie łatwiejszy dostęp do literatury czeskiej, czy rosyjskiej właśnie w wersji elektronicznej sprawia, że niemal każdego dnia rośnie „stos książek” do przeczytania w oryginale. Zdalne kupowanie papierowych rosyjskich książek (dzięki nieocenionej pomocy moich znajomych z Rosji) jest raczej drogą imprezą; ebooki zatem ratują mój robolski portfel.

Generalnie książki w Rosji są drogie, ale mimo tego, poziom czytelnictwa w tym kraju – w porównaniu z Polską – jest (łagodnie rzecz ujmując) jak Ural vs Żuławy Wiślane. W kraju nad Wisłą książka wciąż jest ekscentrycznym i dziwacznym zboczeniem… Cóż…

2013-08-22 06.31.26

6 thoughts on “Максим Кантор – „Красный Свет”

  1. Rosyjskie e-booki kosztują za to grosze. Pamiętam swoje pierwsze zakupy w ichniejszej e-księgarni – zgarniałam wszystko jak dzieciak w sklepie z cukierkami. Oczywiście zanim do tego doszło, stoczyłam wiele batalii o wyższość książek drukowanych nad elektronicznymi (dalej toczę, ale już w zupełnie innym tonie). Jednak po zakupie czytnika moje życie stało się lepsze. :-) Szkoda tylko, że w Polsce to tak bardzo uderza po kieszeni, ale jaka literatura u nas nie uderza… W temacie samych czytników – wiem, że wcześniej psioczyłeś na Kindle’a, więc na jego obronę: logiem nie świecę, bo go nie widać (;-)), z Amazonem bratać się nie trzeba (chociaż ja osobiście czytam sporo po angielsku i lubię tam czasem dorwać jakąś promocję), stosunek ceny do możliwości jest naprawdę przyzwoity. Cenię sobie zwłaszcza klawiaturę i możliwość przechowywania cytatów oraz notatek, bo jestem uzależniona od wypisków z książek, które czytam. A i do audiobooków mnie Kindle przekonuje, bo rozwija funkcję synchronizacji w obie strony z wersjami tekstowymi. Formatowanie i nawigacja są bezbłędne (nawet w przypadku największego zła tego świata czyli PDF-ów). Tyle prywaty, gratuluję czytnika i życzę dużo miłej lektury. Chętnie podeślę Ci parę linków do rosyjskiej literatury – może na niektóre jeszcze nie wpadłeś.

  2. Moi ukochani znajomi z Moskwy wysyłają mi czasem mega-tanie linki do ebooków, albo „kupują” mi po prostu coś, co chcę, a co jest tam za przysłowiowe parę rubli.

    W Polsce niestety funkcjonuje to opornie, ale nie winiłbym wydawnictw za kosmiczne ceny (zarówno papierowych, jak i ebookowych wersji); czytelnictwo w PL jest na żenującym poziomie, procent wtórnych analfabetów jest pokaźny… Stąd status książki jako rarytasu, fanaberii… Miesięcznie w samej Europie ukazuje się tyle świetnych książek, że nie byłbym w stanie dostatecznie się podniecić samym tym faktem, a co dopiero połknąć tyle fascynujących literek. [Mini-dygresja: mam wrażenie, że Polska jest na szarym końcu wartościowych przekładów; chyba tylko Wyd. Czarne i W.A.B. trafiają prosto w mój gust i łeb ze swoimi przekładami zagranicznej literatury…].

    Ja wciąż jestem na etapie infantylnej fascynacji czytnikiem. Kiedyś kurewsko psioczyłem na ten wynalazek i przyznaję – byłem głupek :) Oczywiście nadal wącham papierowe książki, lubię kontakt z papierem, lubię nosić w plecaku „coś na zapas do czytania”, nawet jeśli nie znajduję czasu, by ową książkę przeczytać. Czytnik jednak jest czymś bajkowym. Teraz to wiem. Co do samego Kindle’a… Hmmm… Sam czytnik – co osobiście sprawdziłem – jest naprawdę spoko. Dla mnie problemem jest chyba polityka Amazona, opcje ads/no-ads i sam fakt, że czytnik jest integralnym produktem korporacji dostarczającej „mięsa armatniego” do owego produktu, czyli ebooków. Nie lubię, gdy firma produkująca garnki namawia mnie do kupowania u siebie zupy, którą bedę mógł w nich podgrzać.
    Wiem, czepiam się, ale zakładam, że można dostarczyć komuś narzędzie, bez opcji materiału, który mogę tym narzędziem obrabiać. Klasycznym przykładem integralności hardware-software jest iShit… Tego chciałbym uniknąć. Na szczęście istnieją czytniki pozbawione „przyssawek” firmowych w postaci sklepów, dodatków etc.
    Póki co nie narzekam zbytnio na moje Prestigio. Czytnik technlogicznie z dolnej półki, ale e-ink działa bajkowo, więc nie marudzę :) Jasne, że brakuje mi opcji notatek, multi-zakładek, etc. Ale nie mam ciśnienia, by cokolwiek zmieniać w materii czytnika :)

    Na ruskie linki oczywiście czekam :)

    Pozdrawiam!!

  3. O ja pierdole jaki długi komentarz :D
    Czuję się „zaczytany”…
    …tak przy okazji, jakie formaty potrafi wyświetlić ten burżuazyjny ( :P ) wynalazek?

  4. Otóż to burżujskie ustrojstwo obsługuje formaty: DRM, TXT, HTML, EPUB, CHM, PDB, MOBI, FB2, DJVU :P
    Nie pierdol stary, czytnik, to fajna rzecz :) Zwłaszcza jak gdzieś jadę i mam ze sobą 40 książek, które łącznie ważą parę gramów :P

  5. Jeżeli chodzi o ceny e-booków w Polsce dochodzi problem chorej polityki podatkowej, co uniemożliwia udostępnianie ich w przyzwoitej dla kieszeni opcji. Chociaż przyznam szczerze, że lubię zapłacić za dobrą książkę i cena mnie wtedy nie interesuje. Oczywiście o ile mam w danej chwili jakiekolwiek środki. ;-) Dlatego dziwię się, że Rosjanie mając jedne z najniższych cen e-booków podbijają wskaźnik piractwa w tej materii do ponad 90%.

    W kwestii iShitów popieram Cię jak najbardziej, bo mnie najbardziej mierzi hermetyczność tego środowiska. Lubię mieć możliwość wyboru i nieograniczonej synchronizacji. Na szczęście Kindle to nie jest ta sama bajka i „zupę” mam w większości z bardzo różnych źródeł, a jedynie nieiwielka ich część to Amazon – i tylko dlatego, że sama się na to decyduję, a nie z powodu jego „przyssania” do czytnika. A znam ludzi, którzy po zakupie Kindle’a nigdy nie założyli nawet konta na Amazonie.

    Mój ojciec był „czytnikowym pionierem” w moim otoczeniu i doskonale pamiętam codziennie wieszane na nim psy za „niszczenie idei książek”. Ależ głupiutka byłam. :-) Co nie zmienia faktu, że półki w mieszkaniu dalej mi się uginają, bo niuchnąć od czasu do czasu też sobie muszę. ;-)

    Linki podeślę, jak tylko dorwę się do swojego komputera, co zapewne nastąpi w sobotę (nareszcie zakończę swój maraton w robocie).

  6. Jeżeli chodzi o ceny e-booków w Polsce dochodzi problem chorej polityki podatkowej, co uniemożliwia udostępnianie ich w przyzwoitej dla kieszeni opcji. Chociaż przyznam szczerze, że lubię zapłacić za dobrą książkę i cena mnie wtedy nie interesuje. Oczywiście o ile mam w danej chwili jakiekolwiek środki. ;-) Dlatego dziwię się, że Rosjanie mając jedne z najniższych cen e-booków podbijają wskaźnik piractwa w tej materii do ponad 90%.

    W kwestii iShitów popieram Cię jak najbardziej, bo mnie najbardziej mierzi hermetyczność tego środowiska. Lubię mieć możliwość wyboru i nieograniczonej synchronizacji. Na szczęście Kindle to nie jest ta sama bajka i „zupę” mam w większości z bardzo różnych źródeł, a jedynie nieiwielka ich część to Amazon – i tylko dlatego, że sama się na to decyduję, a nie z powodu jego „przyssania” do czytnika. A znam ludzi, którzy po zakupie Kindle’a nigdy nie założyli nawet konta na Amazonie.

    Mój ojciec był „czytnikowym pionierem” w moim otoczeniu i doskonale pamiętam codziennie wieszane na nim psy za „niszczenie idei książek”. Ależ głupiutka byłam. :-) Co nie zmienia faktu, że półki w mieszkaniu dalej mi się uginają, bo niuchnąć od czasu do czasu też sobie muszę. ;-)

    Linki podeślę, jak tylko dorwę się do swojego komputera, co zapewne nastąpi w sobotę (nareszcie zakończę swój maraton w robocie).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s