Олимпиус инферно (2009) – Игорь Волошин

Олимпиус инферно (Olimpius inferno), Igora Wołoszyna, to film „błyskawiczny”. Został nakręcony jako filmowa (rosyjska) reakcja na konflikt w Osetii Południowej i Gruzji, w sierpniu 2008 roku. O ile do dziś obie strony (gruzińska i rosyjska) oskarżają się wzajemnie o sprowokowanie konfliktu, o tyle Kreml wywalił milion dolarów, by – pozornie – poza politycznymi gabinetami – pokazać, że winna była Gruzja, a Rosja (jak to bywa w putinowskim świecie) po raz kolejny odegrała rolę sił pokojowych i chodzącego dobra.

59946393

To film ewidentnie propagandowy; w ogóle gdy w rosyjskim kinie pojawia się wojna (Wielka Ojczyźniana, ta w Afganistanie, Czeczenii, czy w jakimkolwiek innym miejscu b. ZSRR), należy zdawać sobie sprawę, że na 10 filmów, 9 będzie zapewne kremlowską tubą jedynie słusznej wersji historycznych wydarzeń… Z Olimpius inferno nie jest inaczej.

Entomolog z USA, Michael, wybiera się do Osetii w poszukiwaniu rzadkiego gatunku (tytułowej) ćmy. Wie o regionie, do którego się wybiera tyle, ile przeciętny Amerykanin wie o świecie, czyli niemal nic. W to samo miejsce udaje się młoda dziennikarka z Moskwy, Żenia, która ma spotkać się z Michaelem już na miejscu.

Michael rozkłada na miejscu całe stado elektronicznego sprzętu i kamer na podczerwień, by „złapać” Olimpius inferno. Jego kamery przez przypadek rejestrują jednak pierwsze strzały i najazd wojsk gruzińskich na Osetię Południową.

i243892

Dalej jest już do przewidzenia. Źli, krwiożerczy i mordujący bez opamiętania Gruzini ścigają dwójkę przyjaciół, którzy posiadają jedyne nagrania będące „dowodem”, że konflikt zaczęli Gruzini, a nie – jak podaje amerykańska propaganda – Rosja. Mamy więc gruzińskich poruczników-sadystów i heroicznych szeregowców-Rosjan (jeden z nich wypuszcza rebelianta, zamiast go zatłuc). Michael ratuje życie osetyjskiemu chłopcu, Żenia wierzy w dziennikarską uczciwość i w swoje państwo. Wszystko to w sosie bombardowań, ostrzałów, świstu kul i płaczu przerażonych ludzi.

Michael po powrocie z kaukaskiego piekła, występuje w amerykańskiej TV mówiąc, że wojnę rozpoczęła Gruzja i bohatersko wychodzi ze studia, pozostawiając swoją amerykańską dziewczynę i ostatecznie wraca do swej rosyjskiej przyjaciółki.

Jest więc krew, polityka, konflikt i miłość. Są perfekcyjne (naprawdę!) zdjęcia i całkiem przekonująca gra aktorska. Są źli Gruzini i dobrzy Rosjanie… Szkoda tylko, że film nawet na kilka centymetrów nie sięga w głąb podobnych – realnych przecież! – wydarzeń. Nie twierdzę, że Gruzini w tym konflikcie byli święci (jak chciałaby w Polsce np. smoleńska wataha), ale ukazywanie aksamitnych Miedwiediewa i Putina, jest po prostu śmiechu warte…

Mimo wszystko, Olimpius inferno jest warte obejrzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s