Tomáš Bartoš – „Najemnicy”

najemnicy

Pisałem ostatnio o Najemnikach, ale jakoś koślawo mi to wyszło :D Zatem jeszcze raz, bardziej klarownie (mam nadzieję)…

Zrobiłem sobie przerwę z twardą fantastyką na wiele lat. W zasadzie bez konkretnego powodu. Po prostu wciąż pod ręką znajdowałem książki, które bardziej mnie absorbowały, więc siłą rzeczy SF schodziło powoli na dalszy plan, by niemal całkiem zniknąć z mojej książkowej przestrzeni. Oczywiście w międzyczasie wracałem do klasyków gatunku, ale nigdy regularnie…

Najemnicy, Tomáša Bartoša – jak się okazało – były doskonałym wyborem, aby na powrót wsiąknąć w świat biowszczepów, przyśpieszaczy reakcji, hologramów, międzyplanetarnych konfliktów… Bartoš popełnił kawał fenomenalnej militarnej fantastyki, przesyconej rewelacyjnymi opisami technologicznymi i zakorzenionej w (nieodległej – sic!) przyszłości.

Grupa jedenastu najemników związanych umową z jedną z międzyplanetarnych korporacji (dawno już minęły czasy narodowych mini-wojenek na małej planecie zwanej: Ziemia… Od dawna Układem Słonecznym rządzą potężne korporacje bezwzględnie konkurujące między sobą o kolejne, cenne zasoby znajdujące się na planetach i księżycach znanego nam kawałeczka Drogi Mlecznej…) udaje się na Plutona, by – za naprawdę grubą kasę – przejąć kontrolę nad bazą konkurencyjnej firmy. Wyprawa wydaje się szaleństwem, albowiem jedenastu ludzi ma pokonać kilkudziesięciokrotnie większe siły. Nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać, że zadanie to – łagodnie rzecz ujmując – nie będzie zbyt proste w lodowym piekle Plutona, gdzie temperatura sięga zera absolutnego.

Doświadczenie elitarnej jedenostki, doskonałe wyszkolenie, najnowocześniejsza broń, elektronika i  sporo szczęścia – to wszystko sprawia, że najemnicy opanowują bazę na lodowej planecie, a jej personel cywilny i wojskowy – zgodnie z międzyplanetarnym kodeksem najemników – poddaje się. Wydawać by się mogło, że wszystko, przy zerowych stratach po stronie wysłańców z Ziemi, poszło po myśli zleceniodawców…

Wtedy jednak zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Zarówno najemnicy jak i podbita załoga bazy plutońskiej odkrywają (również przy pomocy całego mnóstwa sensorów, czujników, satelitarnych przekazów i centralnej bazy danych), że ktoś lub coś wyraźnie ingeruje w życie bazy, a najemnicy wraz z żołnierzami, prowadzący zwiadowcze wypady w podziemia i dotąd zapieczętowane pomieszczenia bazy, zaczynają być atakowani przez tajemniczego przeciwnika.

Wątek „obcego” na odległym Plutonie nie został potraktowany szablonowo przez Bartoša. Więcej – stanowi on „rdzeń” tej książki i w znakomity sposób odróżnia ją od wszystkich innych sztampowych historii hard/military SF obecnych w  literaturze. Aby  dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest Jane – najdłużej przebywająca „lokatorka” bazy na Plutonie, aby „liznąć” tajemnicę obcej ingerencji w nasz Układ Słoneczny, Najemników czyta się zachłannie i z autentycznym zainteresowaniem!

Bartoš umiejętnie ominął niemal wszystkie pułapki czające się na pisarza z gatunku cyberpunk/military SF. Umiejscowił akcję powieści w naszym Układzie Słonecznym i uwiarygodnił tym samym technologiczną warstwę opisywanej historii (akcja toczy się kilkaset lat od czasów nam współczesnych). Wybranie Plutona (w książce – „po staremu” – traktowanego jako planeta) na akcję powieści okazało się świetnym pomysłem; czytając perypetie najemników w tym skrajnie niegościnnym zakątku kosmosu, mamy wrażenie jakbyśmy naprawdę tam byli.

Autor wykorzystał nie tylko warstwę naukowo-technologiczną (w książce opisaną niezwykle sugestywnie), ale obdarzył swoich bohaterów  wyraźnymi i unikalnymi cechami charakteru, dzięki czemu każdy bohater/-ka jest wyjątkową postacią. Dla entuzjastów cyberpunka, Najemnicy będą  po prostu genialną kopalnią futurystycznych opisów broni, komponentów ochronnych, statków kosmicznych, baz, satelitów, hardware’u i software’u obecnych w świecie międzyplanetarnej, morderczej konkurencji. To, w jaki sposób Bartoš wykorzystuje praktyczne i teoretyczne osiągnięcia współczesnej nauki, aby opisywać w szczegółach [wszech]świat przyszłości, jest po prostu fascynujące! Dla mnie to zdecydowanie najmocniejszy atut tej książki!

Koniec końców, Najemnicy, to jednak głęboko… ludzka powieść (sic!). To historia człowieka miotającego się w zimnie i próżni Układu Słonecznego, człowieka zdolnego do stworzenia materialnych narzędzi umożliwiających mu kolonizowanie Plutona, ale zdolnego również do „praludzkich” odruchów, które w sytuacjach granicznych, ostatecznych, wypełzają spod ciężkich ekoszkieletów, kombinezonów naszpikowanych nanotechnologią. Okazuje się, że pod mikro-implantami w siatkówce oka, zakręci się łza, a diagnostyczne systemy kontrolujące kondycję psychofizyczną nie wykryją głęboko ukrytych okruchów człowieczeństwa.

Ponadto Tomáš Bartoš dotyka istotnej – w perspektywie wcale nie tak dalekiej przyszłości – kwestii: problematycznej relacji człowieka ze sztuczną inteligencją. Jakkolwiek brzmi to dziwnie, współpraca człowieka z jego wytworem, wcześniej czy później, stanie się realnym wyzwaniem – jeśli nie na Plutonie, to na pewno w jakimś innym miejscu, do którego przyjdzie nam dotrzeć (o ile nie wyrżniemy się wcześniej nawzajem)…

Najemnicy – najlepszy cyberpunk 2012 roku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s