Kindle 5

image

Taaa… psioczyłem, narzekałem i marudziłem, ale w efekcie zdecydowałem się na Kindle’a (sic!).
Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, będąc ostatnio w Czechach zauważyłem, że mój czytnik Prestigio po prostu padł. Definitywnie. Od jakiegoś czasu płynność jego działania pozostawiała wiele do życzenia; podczas godzinnego czytania potrafił bez przyczyny restartować się kilkanaście (!) razy, łamanie tekstu w niektórych formatach było raczej lipne.. Pewnego dnia, na uroczej morawskiej ziemi, Prestigio po prostu zdechł. Ekran rozlał się tak jakby nie był to e-ink, a raczej poplamiona kawą papierowa książka.
Po drugie, Kindle 5 (bo takiego właśnie kupiłem) okazał się o niebo tańszy, niż inne, potencjalnie interesujące mnie modele. Kwestia ceny była jedną z decydujących.

Niedawno M. powiedziała mi, że będę zadowolony z Kindle’a. I miała rację. Mam wersję bez reklam, z wi-fi, ekranową klawiaturą (co w zupełności wystarcza do tworzenia mikro-notatek). Mam możliwość tworzenia kolekcji, dodawania zakładek – niczego więcej nie potrzebuję od czytnika ebooków.

Jakość e-papierowego ekranu bez zarzutu; nawet po 5-6 godzinach ciągłego czytania, oczy nie padają.
Kindle bez współpracy z (darmową) aplikacją Calibre pozostaje jednak tylko skromnym czytnikiem. Nie wszystkie e-książki publikowane są w kindle’owskim formacie .mobi, dlatego z pomocą przychodzi Calibre, program który konwertuje niemal wszystkie inne formaty na .mobi (czy też z .mobi na każdy inny format, jak .epub, .txt, .fb2 etc.). Oczywiście Kindle odczytuje inne formaty, niż swój własny, niemniej najwygodniej czyta się na nim w .mobi właśnie.
Calibre (dostępne na linuxa, windę i inne ishity), to również potężne narzędzie do tworzenia prywatnej biblioteki, transportujące bezpośrednio na Kindle’a to, co chcemy przeczytać. To również platforma (nierzadko darmowych) subskrybcji prasy i tworzenia skonwertowanych wiadomości RSS dla Kindle’a.

Generalnie Kindle sprawuje się bez zarzutu, płynnie działa i ma wszystko, czego oczekuję od czytnika. Z Amazonem się nie zakumplowałem; wszystko, co czytam znajduję poza tym molochem.
Kindle 5 jest niewielkim czytnikiem (6.5”, w tym 6” ekran), ma 2GB pamięci – bez szału, ale dla mnie w zupełności wystarcza.

Przyznam, że odkąd używam czytników, cholernie często zwracam się ku e-papierowi. Nie chce mi się po raz kolejny pisać o zaletach czytników. Dość powiedzieć, że wciąż kocham tradycyjne książki i absolutnie nie wyobrażam sobie porzucenia ich na rzecz elektroniki. Znamienne jest to, że niemal w tym samym czasie, gdy dotarł do mnie Kindle, przyszły też zamówione przeze mnie papierowe książki:

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s