Nikołaj Nikulin – „Sołdat”

image

Uff… za dużo. Przesyt. Zbyt wiele rosyjskości, sowieckości, cyrylicy. Zazwyczaj pożeram Rosję dużymi kęsami, nigdy nie mam dosyć – przynajmniej na tyle, by powiedzieć… dość.
Tym razem jednak chodzi o monokulturę uprawianą na moim ciasnym, pęczniejącym poletku książek, które czytam… Może to nieustępliwe upały, ostatnimi czasy ścinające powietrze w ohydną galaretę, a może jednak nadmiar rosyjskiej historii, mieszającej się z współczesnością.
Niejako „na pożegnanie” (krótkie, rzecz jasna, z obietnicą rychłego powrotu), przeczytałem książkę Nikołaja Nikulina, pt. Sołdat.

Spodziewałem się mniejszej autocenzury po kimś, kto w szczery i uczciwy sposób zapragnął walczyć z potęgą sfałszowanej historii, przykrytej byle jak nieświeżym lukrem postsowieckiej propagandy.
Mimo tego, Nikulin napisał wspaniałą relację ze szlaku wojennego: Leningrad-Berlin. Jako jednemu z niewielu, udało mu się przejść tą bojową ścieżkę w mundurze czerwonoarmisty. Przejść i przeżyć.

Czytając te wspomnienia, nadzwyczaj otwarte i krytyczne wobec wojskowych wysyłających na front ludzkie mięso bez jakiejkolwiek strategii, jedynie z krzykiem: Вперёд! na ustach, pomyślałem że książka ta powinna okrążyć olbrzymie połacie ziemi rosyjskiej, utopionej we krwi bezsensownych ofiar, utuczonej na kłamliwej wizji wojny ojczyźnianej. Jej stronice powinny przynieść powiew faktów, póki nie jest za późno, póki żyje jeszcze garstka weteranów…
Sołdat (rosyjski tytuł, to Воспоминания о войне) wyszedł w Rosji w jakimś śmiesznym nakładzie, co świadczy o skuteczności, z jaką kremlowscy włodarze od Stalina, do Putina, zgwałcili zbiorową pamięć pokoleń od II Wojny Światowej do dnia dzisiejszego.

Nikulin dość bezceremonialnie opisuje swoje frontowe przeżycia, chce je z siebie wyrzucić, a czasem wręcz wyrzygać. Nie znajdziemy w tej książce zwyczajowej laurki wojny ojczyźnianej.

Sołdat chyba bardziej zszokowałby Rosjan, aniżeli nas, czytelników z Polski. Warto jednak sięgnąć po tą publikację, albowiem jeszcze długo będzie ona czystą kroplą w oceanie propagandy i zwykłych kłamstw dotyczących dramatu poszczególnych żołnierzy sowieckich, ale i dotyczących rzekomej nieskazitelności Armii Czerwonej w walce z nazistowskimi Niemcami.

Dla Rosjan książka o pierwszorzędnej wadze, dla nas dokument potwierdzający okrucieństwo wojny i sowieckich agresorów.

* * *

Zgrzyt ze strony wydawnictwa (Ośrodek KARTA) – trafiłem na egzemplarz książki, która jest fatalnie wydrukowana! Spora część tomu wygląda tak, jakby zadrukowane, jeszcze nie suche stronice, zostały na chama sklejone, przez co spora część książki roi się od fragmentów tekstu, który posiada swój cień. Porażka! Czytałem książkę w nocy i odpadał mi wzrok.
Sorry, ale 40 PLN, to dla mnie dużo i chciałbym za to otrzymać tom na przyzwoitym poziomie edytorskim…

2 thoughts on “Nikołaj Nikulin – „Sołdat”

  1. Lubię większość Rosjan. Mili ludzie co się zowią.
    Lubię ich „mimo tego”, że szwabem jestem z pochodzenia, mieszkającym na „ziemiach polskich, kurwa odzyskanych”.
    Geografia, przynależność narodowa, gówno zwane patriotyzmem – pcha ludzi prostych do działań, które niosą ze sobą morze krwi.
    Ech.. … kurwa… poddaję się… nie mam sił zwalczać tego właśnie zjawiska , nawet w najbliższym mi otoczeniu , takiego skurwysyństwa zwanego przynależnością narodową…

    Stary. Po prostu kurwa mać – 666.

  2. Dodam jeszcze taką myśl.
    Wiesz… będąc codziennie pod ziemią, człowiek zdaje sobie dobitnie sprawę z faktu, że bez znaczenia jest metr więcej lub metr mniej powierzchni na jakiej się żyje – ważne jest przeżycie i dzielenie tego zjawiska z innymi, którzy ewentualnie towarzyszyliby tej przygodzie zwanej Życiem. Oddech jest ten sam, wrażenie zajebiście wspólne, wnioski baaardzo podobne.
    Jedynie cwane chuje, zwane politykami ciągle w tej rzeczywistości i dla własnych tylko celów wprowadzają zamieszanie, którego efektem jest mieszanie homo sapiensom we łbach i wprowadzanie niepokoju.

    Złażę pod Ziemię Stary.

    p.s
    Wybacz spamowani3e, ale czasem i z różnych min. w/w powodów to mnie trafia i muszę gdzieś dać upust emocjom.

    Pozdro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s