Takie tam…

image

Pogoda jak powyżej. Na kilka dni słońce wyłania się z tej mlecznej zawiesiny, ale poranki i wieczory oddaje na powrót mgle.
Radio (nieodmiennie Dwójka) ociepla dźwiękami kilka metrów kwadratowych przestrzeni wokół mnie. Czytam ruskie wiadomości, w nosie przyjemnie rozpełza się miętowa tabaka. Kablem z kompa do czytnika wędrują książki, a pięćdziesiąt gram Żytniej zaczyna rozgrzewać flaki… Ot, popołudnie, względnie wieczór.
Miotam się pomiędzy lasem, a betonem. Bez poczucia posiadania jakiejś namiastki własnego kąta; taka mentalna bezdomność nigdy przesadnie mi nie przeszkadzała, aczkolwiek zdarzają się chwile, gdy odczuwam brak swojego  kąta…

image

Fakt, że czytam więcej niż piję, wprawia mnie w błogi nastrój. Pomimo tego, nie mam zamiaru gimnastykować się, by na siłę pokazywać – sobie i innym – że te moje niezbyt fascynujące skrzepy rzeczywistości noszą znamiona czegoś wyjątkowego.
Zachwycam się fabułami książek, widokiem oblepionych jesienią Beskidów, zadyszką po rowerowej włóczędze czy radiową audycją muzyczną z Teheranu.

image

Pochłaniam kosmiczne ilości książek. Nie wszystkie zdarza mi się wrzucać na mój profil na lubimyczytac.pl (choć staram się). Wynika to z roztargnienia i – czasami – powodowane jest zawirowaniami na styku: kac-robota-letarg.
Mimo tego niebawem wrzucę tutaj kilka recenzji, albowiem przeczytałem wiele rzeczy bezsprzecznie godnych uwagi…

image

Oto moje nowe cudo… Sprawiłem sobie ostre koło, o czym marzyłem od kilku lat. Stało się. Złożone na zamówienie, dokładnie takie jakie chciałem. Chuj z lansem – mnie niezmiernie fascynuje fakt, że przesiadając się na ostre, trzeba niejako na nowo uczyć się jazdy na rowerze. Kocham również ten minimalizm, mega-frajdę z jazdy i… szybkość przemieszczania się po mieście.

* * *

Od czasu do czasu wrzucam coś na микро|пиздец i na pix|terror.

Reklamy