Lenistwo…

Wieczór. Space ambient w głośnikach, mate i książka…

Zacząłem znowu pracować po 12 godzin, dlatego tym bardziej cieszą cztery dni nieróbstwa , dzięki którym nadrobię zaległości w lekturze. Wessała mnie Antologia polskiego reportażu XX wieku – fenomenalna rzecz! Przed snem zabieram się za Niedźwiedzia w cieniu smoka

Cruz de Malta smakuje jakoś „nieznajomo”, jakbym dawno zapomniał jej smak. Niestety skończyła mi się moja ulubiona Rosamonte; mam jeszcze Taragui z guaraną, ale ta działa na mnie jak 666 kaw, a to już zbyt duży hardcore dla mnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s