Jeszcze trochę o e-fajkach…

Dobra, przyznam, że wkręciłem się w vapowanie (uff.. doprawdy, rozwala mnie ta nazwa, ale z drugiej strony jakoś głupio jest mi mówić, że „palę” e-papierosa, skoro tam przecież nic się nie pali; chodzi wyłącznie o podgrzewanie liquidu), oszczędzając co nieco moje płuca i jarając na zmianę takie smaki, na jakie przychodzi mi ochota…

Minęło trochę czasu od chwili, gdy kupiłem swoje pierwsze e-fajki, które – teraz już to wiem! – były totalnym niewypałem, przez co zrezygnowałem na długo z elektronicznych gadżetów tego typu. Cóż, tak jak bywa z wieloma rzeczami, z jakimi stykamy się w życiu – trzeba na czymś się przejechać, aby przekonać się do czegoś innego. Niestety rynek e-papierosów, to pazerna i drapieżna branża; tutaj potencjalny klient-laik, zaczynający bawić się w te klocki, nie ma najmniejszych szans z wciskaczami rozmaitego gówna, jeśli wcześniej nie wejdzie na forum, jeśli nie obejrzy recenzji w necie, nie poczyta, nie zapyta znajomego…

Ja sam zaczynałem od jakiegoś lipnego e-zestawu (nazwy nie pomnę – tak jest nawet lepiej), w którym znajdowały się dwie czarne e-fajki, gabarytowo przypominające tradycyjne papierosy (nieco dłuższe jednak), wyposażone w tzw. kartridże zaślepione gumową zatyczką. W kartridże wlewało się liquid, zatykało się tą gumą, a ostra końcówka w drugiej części e-fajki przebijała gumę i płyn dostawał się do grzałki (niewymiennej oczywiście). Jak można się domyślić, ponowne napełnienie kartridża liquidem powodowało wyciek w okolicach gumowej zatyczki. Syf, permanentne wycieranie, wkurw. O jakości dymu i machów przy pojemności baterii przypominającej gabarytowo zwykłą fajkę, nawet nie wspomnę… Sztachasz się jak idiota, ciągniesz i otrzymujesz coś na kształt „ćwierć macha” tradycyjnego papierosa… Smak pierwszych liquidów – chemiczny shit. Zgadnijcie ile wtedy za to dałem? Porażka – 199 PLN! Teraz śmieję się z samego siebie i pastwię się nad swoją naiwnością, bo za tą cenę kupię teraz MODa z porządną baterią!
Potem, idąc za radą kumpla, kupiłem baterie eGO (o pojemnościach od 600 do 1000 mAh):

baterie eGO

oraz któryś ze starszych modeli clearomizera Aspire, z wymiennymi grzałkami.. O niebo lepiej! W gruncie rzeczy nie było porównania z moimi debiutami z e-paleniem. Wciąż jednak pojawiały się problemy. Jeden z nich, szczególnie denerwujący, to cieknący clearomizer z sytemem górnogrzałkowym (odradzam zdecydowanie!), wieczny posmak liquidu na języku i zalewająca się bateria, która de facto – z racji swojej pojemności – zdychała niezwykle szybko. Poza tym, aby naładować tego typu baterie eGO, musimy odkręcić od niej clearomizer, przez co nie możemy jednocześnie ładować e-fajki i vapować…

Kolejnym moim zestawem był: Vision Spinner 1300mAh (upgrade), Aspire ET BVC Clearomizer oraz „zapasowy” Aspire CE5-S BVC Clearomizer.

Vision Spinner 1300mAh [upgrade]

Aspire ET BVC Clearomizer

Zestaw z powyższych fot był relatywnie tani (ok. 70 PLN za baterię i clearomizer z grzałką i ładowarką). Poza tym posiadał nareszcie grzałki BVC (czyli system dolnogrzałkowy). Bateria Spinner (swojego czasu agresywnie promowana w środowisku e-palaczy) umożliwiała płynną regulację napięcia w zakresie: 3.3V – 4.8V, co było dla mnie udogodnieniem, z racji tego, że lubię naprawdę czuć nikotynę w gardle (zawsze należałem do tych, którzy wyjmują połowę filtra z każdego polskiego papierosa – wszystkie są dla mnie za słabe…). Ale i w tym przypadku pojawiły się schody… Górną granicą dla mnie było ok 4.0V, po przekroczeniu której „śmierdzi kablem” (czyli oprócz smaku liquidu czujesz podły posmak czegoś podobnego do palonej izolacji kabla elektrycznego). Poza tym trzeba porządnie wygimnastykować płuca, żeby z powyższym clearomizerem sztachnąć się tak, jak lubimy. Kolejną jego wadą jest bulgotanie, gdy liquid osiągnie (górny) poziom grzałki. Zero przyjemności palenia, odczucie ćwierć-machów, mimo niemal pełnego woltażu baterii – zdecydownie nie polecam modelu ET BVC!
Bateria Spinner potwornie szybko nagrzewa grzałkę każdego clearomizera! Jest mało efektywna, mimo że szybko się ładuje (znowu wada: ładowanie wyłącznie przy odkręconym clearomizerze…). Następca Spinnera – Spinner II – też nie jest taką rewelacją, na jaką wygląda w marketingowych materiałach. Również szybko nagrzewa grzałki – sprawdzałem na kilku clearomizerach (m.in Aspire, KangerTech)…
To, co kupiłem jako „zapasowy” clearomizer, czyli Aspire CE5-S BVC Clearomizer, okazał się po prostu mistrzostwem świata w swojej klasie! Niepozorny clearomizer, można by powiedzieć: „szara myszka” w tej niszy. A jednak jest to rzecz nie do zdarcia!!!

Aspire CE5-S BVC Clearomizer.

Z tym clearomizerem można vapować 4-5 tygodni na jednej grzałce BVC, zero wycieków, mega-prosta budowa, żadnych fajerwerków. Nigdy mnie nie zawiódł, doskonale dostosowuje się do różnego rodzaju baterii i ustników 510 – dla początkujących jak najlepszy wybór! Koszt: 20 PLN.

Aktualnie jaram z zestawu: Vapros Nunchaku 2000 mAh + Vapros Atomizer V-spot (Black Edition).

Vapros Nunchaku 2000 mAh

Vapros V-spot Atomizer

Bateria Vapros Nunchaku, to killer!!! 2000 mAh spokojnie wystarcza na cały dzień intensywnego palenia! Posiada ona skokową regulację mocy w zakresie: 6W – 18W. Jest naprawdę niezawodna, szybko się ładuje, posiada port microUSB, możemy palić w trakcie ładowania. Po zastosowaniu kołnierza/tulejki na gwint eGO, możemy korzystać z atomizerów 510. Regulacja mocy po prostu wymiata! Sam nigdy nie przekraczam 10W przy oporności grzałki 1.5Ohm, bo urwałoby mi płuca :)
Niestety słabym ogniwem tego zestawu jest atomizer. Vapros V-spot wygląda rewelacyjnie w połączeniu z Vapros Nunchaku (vide pierwsza fota tego wpisu), ale można by spodziewać się czegoś bardziej niezawodnego w działaniu! Pierwszy minus tego atomizera: brak regulacji dopływu powietrza.. Standardowe dwie dziurki często zatykające się rozmaitymi „śmieciami” jakie mamy w kieszeniach/plecakach/gdzie-byle… Druga rzecz, to drip… Beznadzieja! Przeźroczysty, skraplający każdy jeden buch; paląc ciemne liquidy (kawa, czekolada itp.), zostawiamy na nim niezbyt miło wyglądające skrzepy (ścięta górna powierzchnia dripa jeszcze bardziej temu sprzyja)… No i największy minus Vapros V-spot: grzałka! Atomizer jest kompatybilny tylko z grzałkami BVC V-spot! Grzałki te są kurewsko kapryśne! Od standardowych grzałek BVC różnią się nieznacznie średnicą (cwaniactwo producenta! Grzałkę BVC kupisz za 6 PLN, ale BVC V-spot kosztuje już 10 PLN!) i… swoim działaniem. Grzałki V-spot, to rosyjska ruletka: jedne działają 6 tygodni, inne tydzień, jeszcze inne padają po… 2 dniach (sic!).. Ewidentne gówno!

Dlatego zdecydowałem się na KangerTech GeniTank Mega

KangerTech Genitank Mega

Vapowanie z tego atomizera, to po prostu wypas! Płynna regulacja dopływu powietrza, pojemność pojemnika na liquid, grzałka BVC, sprawiają że po wzięciu macha pod chmurą dymu znika połowa pokoju na kilka sekund. Zajebiście wyrazisty smak liquidu, zero jakichkolwiek wycieków – spełnia swoją rolę w 666%! Z uwagi na swoją średnicę (23mm), kupiłem go pod mojego pierwszego elektronicznego MODa (który jeszcze do mnie nie dotarł). Zaopatruję się mianowicie w Eleaf iStick 30W:

Eleaf iStick 30W

Bateria 2200 mAh, regulacja napięcia (2.0V-8.0V) oraz mocy (5W-30W). Zajebiście wygodne i mega-poręczne urządzenie z elektronicznym wyświetlaczem. Nie jest to oczywiście szczyt możliwości, ale dla mnie 30W w zupełności wystarcza! MOD jest niejako kolejnym etapem po e-papierosach; rzecz jasna nie jestem maniakiem modów mechanicznych, [jeszcze] nie robię sam grzałek (chociaż, kto wie, trafi się atomizer, gdzie trzeba będzie kręcić samemu druciki i rwać bawełnę…), niemniej mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że autentyczną przyjemność z vapowania docenia się z czasem i… co tu dużo mówić: jest to niewątpliwie wkręcająca człowieka rzecz. Nie chodzi o gadżeciarstwo, ale o to, by maksymalnie wykorzystać urządzenie, z którego korzystamy. Na youtubie znajdziecie całe stada hipsterów onanizujących się swoimi MODami oraz setki „sexy lasek” ze swoimi różowymi e-fajkami. Nie o to jednak chodzi. W moim skromnym mniemaniu mega-palacza idzie tutaj przede wszystkim o uratowanie kawałka płuc, doświadczenie prawdziwego palenia i wypróbowanie setek, tysięcy kombinacji smaków… Myślę, że każdy, kto trafi na naprawdę dobry zestaw e-fajkowy, będzie „drążyć temat”…

Na koniec kilka subiektywnych porad dla tych, którzy chcą w chuj rzucić substancje smoliste, benzeny i inne shity, a jednocześnie chcą pozostać przy paleniu:

  • rynek e-papierosów w Polsce sukcesywnie się rozwija. Stąd coraz więcej punktów sprzedaży e-fajek, e-zestawów itd. Nie dajcie się nabierać! W większości przypadków oferta takich sklepów/stoisk z e-fajkami jest dosyć mizerna, a ceny kosmiczne. Albo odwrotnie: cena chińska i produkt po 2-3 miesiącach do wywalenia;
  • unikajcie górnogrzałkowców. Generalnie wszystko, co w clearomizerze posiada sznurki jest raczej do dupy (mówię tutaj o powszechnie dostępnych zestawach e-papierosów). Pytajcie o zestawy z grzałkami BVC;
  • w żadnym wypadku nie kupujcie czegokolwiek o średnicy tradycyjnego papierosa, nawet gdyby sprzedawca próbowałby wcisnąć Wam to za 15 PLN! Są to produkty dla naiwniaków, przyjemność z palenia żadna, a smak ohydny – wszelkie „e-produkty” z kartridżami, to syf i wywalanie pieniędzy w błoto;
  • nie sugerujcie się niewielkim rozmiarem baterii… Niby to poręczne, ale nawet dziecko wie, że pojemność takiej małej baterii jest niewielka, a tym samym konieczność ładowania częstsza;
  • zanim cokolwiek kupicie, obejrzyjcie sobie produkt w necie, poczytajcie recenzje, obejrzyjcie na youtubie filmiki z unboxingu – im więcej informacji, tym lepiej. Doskonałym źródłem informacji są fora e-palaczy. Jest ich w Polsce sporo, łatwo znaleźć;
  • nie dajcie się nabrać na żadne „rewelacje na rynku”, „rewolucyjne rozwiązania” i inne „innowacyjne nowości”! Teraz byle gówno za 100 PLN jest tak reklamowane. Nie kupujcie w internatowych sklepach, gdzie wybór ogranicza się do produktów jednej, czy dwóch firm (zazwyczaj to jakaś chińszczyzna lipnej jakości).. Najlepiej korzystać z ofert oficjalnych przedstawicieli czołowych firm (w Polsce polecam e-sklepy: e-dym oraz Don Senior);
  • jeśli chodzi o liquidy (płyny do vapowania), zawsze lepiej kupić tzw. bazę + aromat i samemu komponować sobie liquidy, niż kupować gotowe w małych buteleczkach – wtedy miesięczne palenie kosztuje np. 20 PLN.

Na dzisiaj tyle :) Nara…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s