W chmurze…

Taaa, wciąż chmurzę. Przywykłem do specyficznego „dymu” z e-papierosa, bawię się smakami liquidów i miksuję je, szwendam się czasem po forach dla wapujących no i zdarza mi się być na bieżąco z nowinkami.
Nie zmieniałem w ostatnim czasie sprzętu. Wciąż mam moda Eleaf iStick (30-watowy) z atomizerem KangerTech GeniTank Mega oraz baterię Vapros Nunchaku z clearomizerem KangerTech EMOW (fota poniżej)

20160222_000306

Plusem jest to, że i GeniTank i EMOW pracują na tej samej grzałce, odpada zatem ciągłe kupowanie różnego rodzaju grzałek (co miało miejsce, gdy w Nunchaku miałem wkręcony clearomizer V-Spot, którego nota bene nikomu nie polecam!). Jeśli chodzi o oporność, najczęściej wapuję na grzałkach 1.5Ω, chociaż zdarza mi się (zwłaszcza na iSticku) używać grzałek 1.2Ω i 1.0Ω. Należę raczej do tych, którzy wapując, po prostu dostarczają do uzależnionego organizmu nikotynę w różnych wariantach smakowych (co jest, jak dla mnie, najfajniejsze w wapowaniu!), a więc zastępują tradycyjne fajki e-jaraniem. Proste.
Nie należę do bandy subomowych szpanerów łażących z analogowymi modami i wydmuchujących mega-chmury na grzałkach 0.15Ω. Widać jak na dłoni, że producenci sprzętu dla vapersów doskonale wyczuli jak bardzo gadżeciarskie jest to hobby, a tym samym lukratywny biznes. Nowości i quasi-nowości (nie mówiąc o klonach) na rynku jest tak dużo, że dzieciaki dostają autentycznego pierdolca na punkcie coraz to nowszych modów i atomizerów.

Idzie jednak o to, aby zaopatrzyć się w stosunkowo niedrogi i niezawodny mod i najzwyczajniej w świecie cieszyć się chmurzeniem, smakiem i bezawaryjnością tego, z czego chmurzymy.
Ja mogę powiedzieć, że jestem w 100% zadowolony z iStick’a 30W. Od chwili kupienia go, nie zdarzyła się żadna awaria, mod nigdy mi się nie przegrzał, a bateria nie traci potencjału przy wielokrotnym ładowaniu. Przy wapowaniu z grzałkami 1.8Ω-1.0Ω, moc 30W w zupełności wystarcza. Jedynym minusem (błahostka w sumie) Eleaf iStick jest fakt, że wykonano go z mega-śliskiego materiału – gdyby nie silikonowe etui, rozwaliłbym tego moda już milion razy. Nawet trzymając go w dłoni, bez wapowania, ma się wrażenie, że zaraz wyśliźnie się z dłoni.

GeniTank Mega od KangerTecha również sprawuje się całkiem dobrze. Doskonale zgrywa się z iStickiem, jest dosyć pojemny i daje spore chmury. Szkoda tylko, że Chińczycy w ostatnich miesiącach sporo kombinują przy grzałce, wciąż coś zmieniając w jej budowie. Kiedyś grzałka była wyposażona w cztery małe otworki i jej żywotność osiągała jakieś 2 tygodnie. Teraz grzałka posiada dwa duże otwory (jeden z nich widoczny na zdjęciu poniżej), co według mnie jest lepszym rozwiązaniem; do grzałki szybciej dostaje się liquid, a jej żywostność to mniej więcej 3 tygodnie.

20160222_000608

KangerTech powinien popracować nad jakością uszczelek w grzałkach, albowiem w GeniTanku – raz, dwa razy w miesiącu – zdarzają się małe wycieki do kanału powierznego, atomizer bulgocze i ogólnie syfiasto się wapuje. Problemu tego zupełnie nie ma w clearomizerze EMOW – jest on super-szczelny i jeszcze nigdy nie zanotowałem przecieku.

Jak sprawuje się bateria Vapros Nunchaku? Powiem krótko – w swojej klasie rewelacyjnie! To najlepsza na rynku bateria o tradycyjnym „cygarowym” kształcie, z pojemnością 2000mAh i regulacją mocy (6W-18W). Jest tak dobra, że zastanawiam się, czy nie kupić sobie kolejnej, gdy ta, którą mam padnie wreszcie ze starości. Nie oszczędzam tej baterii, zwłaszcza w pracy i wiem, że może wytrzymać i upadki i pył i syf wszelaki.  Minusem są rzecz jasna rozmiary i chyba tylko to. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie chce moda i lubi baterie o tradycyjnym kształcie, niech bez zastanowienia kupuje Nunchaku!

Co do smaków, to zacząłem przełamywać się w stronę tych owocowych (sic!). Z zasady nie lubię słodkiego (nie słodzę niczego, nie lubię ciastek itp. rzeczy). Jednak wciąż najczęściej wapuję „świętą trójcę”: miętę/menthol, kawę i liquidy tytoniowe. Moje ostatnie odkrycie, to cztery aromaty, które ostatnio chmurzę non-stop, jak wariat. Są przepyszne i smakują tak jak powinny: kawa smakuje kawą, mięta jest… miętowa, a tytoń po prostu rewelka! Wszystkie cztery na focie poniżej…

C360_2016-02-18-14-58-00-497

True Tabacco smakuje jak mieszanka amerykańskich tytoni (tych jaśniejszych raczej) i baaardzo przyjemnie drapie gardło (czego nie da się powiedzieć o aromatach Virginii – one gardło wyżerają). Coffee od Atmos Lab, to czarna, niezbyt mocna kawa – bardzo aromatyczna chmura, nie zostawia słodkawego posmaku na podniebieniu (jak np. Coffee od Flavor West, który to aromat jest mega-słodki i smakuje jak kawa z mlekiem). Cool Mint z kolei jest miksem mięty i mentholu spotykanego w tradycyjnych fajkach. Smak i zapach są o wiele intensywniejsze, niż np. w polskim odpowiedniku tego aromatu z firmy Inawera o nazwie Mix Miętowy. Red Cloud od firmy Aqua, to dla mnie absolutna bajka smakowo-zapachowa! To bez wątpienia najlepszy aromat, na jaki natknałem się przez ostatnie 8-9 miesięcy. Wapuję Czerwoną Chmurę non-stop i sam nie wiem, do czego mógłbym porównać ten tytoniowy smak. Przy zaciągnięciu się, najpierw „atakuje” nas świetny, słodkawo-wędzony aromat, a nieco później odczuwamy na podniebieniu rewelacyjny, „gęsty” tytoniowy smak. Mistrzostwo świata! Z firmy Aqua polecam też aromaty: RY5 oraz Revolution.

Rozczarowania? Niewątpliwie aromaty z polskiej firmy Inawera. Testowałem ich naprawdę wiele i na palcach jednej ręki policzę te naprawdę dobre: Świeża Mięta, Menthol, Mix Miętowy, Kawa i Czekolada. Sporo aromatów owocowych smakuje jak jabole (śmierdzą okutnie chemią i smakują jak tanie wina – wiem, bo wypiłem ich w życiu całkiem sporo), a perełki typu Rum, Camel, czy Orzech Laskowy, to mikstury po których momentalnie mam ochotę puścić pawia. Może jednak coś się zmieni i Inawera poprawi jakość swoich aromatów, bo np. bazy ma naprawdę świetne! Korzystam od początku z baz Inawery: VPG Power Smoke 12mg/18mg i VPG 70-30 12mg i złego słowa o nich nie powiem.

* * *

Tytułem zakończenia nadmienię jedynie, że pomimo chmurzenia jestem palaczem hybrydowym; zdarza mi się zapalić skręta z moich ulubionych tytoni: Turner i Tilbury (zware shag) i z uporem maniaka – jak Świętego Graala – szukam aromatów, które są choćby w połowie podobne do zapachu ciemnego tytoniu Kentucky (czyli takiego, jaki znajduje się w w/w mieszankach), do tego specyficznego „wędzonego” smaku… Jeśli ktoś znajdzie taki aromat/liquid, niech koniecznie da mi znać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s