AwesomeWM | trees theme

Wiadomo, AwesomeWM uzależnia…

Radykalnie zmniejszyłem czcionkę (no i wywaliłem – kapryśnie – Terminusa, na rzecz Droid Sans Mono [którego wrzuciłem też w GTK]; całkiem fajny font do długiego irc’owania albo czytania subskrybcji z newsbeuter’a – na URxvt*shading: 25 nie męczy oczu nawet po paru godzinach ślęczenia w terminalu), scaliłem kolorystycznie theme.bg_normal i theme.bg_focus, zmieniając tylko theme.fg_focus. Odchudziłem też oba wiboxy… Ikony pozostały te same, podobnie jak kolory urxvt. GTK widoczne na jednym ze screenów. Co do ikon w GTK, u mnie od lat rządzi ACYL! Theme wręcz idealny do minimalistycznych WM-ów, bajkowo konfigurowalny i pozbawiony blasków…

… a cały ten shit wygląda u mnie tak:

aw_trees1

fake clean

dirty

dirty

dirty

dirty

fake dirty

fake dirty

Moje zaktualizowane dotfajle (theme.lua ; rc.lua ; .Xdefaults) → tutaj

Dla miłośników cieniowania przez xcompmgr, linia autostartu do rc.lua:

awful.util.spawn_with_shell("xcompmgr -c -F -t-2 -l-4 -r4 -o.80 &")

Tapeta z netu → link

 

Lekka zmiana palety kolorów urxvt i AwesomeWM

Bez jakieś rewolucji… Chyba przywykłem do schematu szarość + zieleń; z doświadczenia wiem, że taki mix nie męczy oczu (byle tylko czcionka w konsoli nie była ustawiona na #ffffff). Zmieniłem jedynie paletę kolorów urxvt na mniej oczojebną (cała paleta na drugim screenie) i wprowadziłem małe zmiany w theme.lua. Tapeta minimalistyczna, własnej roboty. Zaktualizowałem .Xdefaults i theme.lua na moim pastebin – oczywiście copyleft :)

AwesomeWM po odświeżeniu…

~ moje rc. lua, theme.lua i .Xdefaults →tutaj

Newsbeuter, czyli „żegnaj Canto” | czytnik RSS i podcastów…

Korzystam z czytników RSS dosyć często – najoględniej mówiąc, codziennie :) Daaawno temu szedłem na łatwiznę i wrzucałem wszelkie subskrybcje do Google Reader’a, ale wiadomo co myślimy o Google ;) W zasadzie od kilku lat RSS-y przechodziły u mnie przez maszynkę zwaną canto. Nie powiem – bardzo sympatyczny i fajny w konfiguracji konsolowy czytnik napisany w Pythonie. Towarzyszył mi ładnych parę lat.

Newsbeuter również był mi znany od dawna, miałem go na Debianie Sid, ale otwierałem sporadycznie. Wczoraj pogrzebałem nieco w tym fajnym kliencie RSS i olśniło mnie – to jest lepsze, niż Canto! :) Instalacja Newsbeutera w Debianie, to banał, więc nie będę tu sypał apt-get’ami. Na dobry – po instalacji – początek warto wklepać w konsolę:

$ man newsbeuter

… i poczytać o możliwościach i opcjach tego czytnika. Newsbeuter wspiera import/export subskrybcji OPML, więc możemy spokojnie przetransportować sobie do niego nasze feedy z innych czytników (jak Google Reader itp.) uruchamiając Newsbeutera komendą:

$ newsbeuter -i /ścieżka/do/pliku/z/opml

Zauważymy, że w katalogu ~/.newsbeuter pojawi się nam plik urls, w którym znajdziemy nasze subskrybcje – również tam dodajemy wszelkie nowe adresy RSS/podcast. W tym samym katalogu tworzymy plik dla ewentualnych błędów:

$ touch errors

… oraz „serce” naszego czytnika:

$ touch config

Plik config będzie odpowiadał za to jak nasz Newsbeuter będzie działał, reagował i wyglądał. Mój config znajdziecie tutaj – oczywiście konfiguracja zależna jest od naszych indywidualnych potrzeb – prosty i zrozumiały dla wszystkich kawałek chleba. Polecam również odwiedzenie strony Andreasa Krennmaira – znajduje się tam baaardzo klarowne i pomocne wyjaśnienie istoty działania i konfiguracji Newsbeutera.

Udanego konfigu i miłego użytkowania tego naprawdę świetnego czytnika RSS i podcastów!!! Poniżej kilka moich screenów…

okno wszystkich subskrybcji

jeden z kanałów RSS otwarty w konsolowym elinksie

okno z tagami

podgląd subskrybowanego bloga


[MINI-TUTORIAL] DuckDuckGo – trwała zmiana ustawień.

Generalnie rzecz banalna, ale dla leniwych słów kilka na ten temat… :)

Czym jest DuckDuckGo, powinien wiedzieć każdy, kto ucieka od szpiegowskich ciągot Google – to świetna wyszukiwarka, naprawdę doskonała (a nade wszystko – uczciwa!) alternatywa wobec usługi Google, która nie może już poszczycić się poszanowaniem prywatności w najszerszym znaczeniu tego słowa. Tak więc wklepujemy w naszą przeglądarkę www.duckduckgo.com i naszym oczom ukazuje się takie oto okno:

Po wpisaniu jakiegokolwiek interesującego nas hasła, strona z wynikami wyszukiwania wygląda jak na poniższym screenie. Obok głównego okna wyszukwarki mamy przycisk More, pod którym kryje się cały szereg opcji, szczególnie pomocnych, gdy naprawdę chcemy zachować prywatność w czasie wyszukiwania informacji w necie. Zauważamy jednak, że domyślnie DuckDuckGo startuje z opcją wyszukiwania stron w języku angielskim, z wyszczególnieniem U$A (co widać na screenie):

Klikamy zatem w Settings i wyświetla nam się strona z ustawieniami wyszukiwarki. [Na poniższych screenach wygląd paska, czcionka, kolory zostały już przeze mnie zmodyfikowane]. Wybieramy naszą lokalizację i lecimy w dół z innymi – o wiele bardziej istotnymi – ustawieniami, wedle naszych upodobań i potrzeb.

Szczegółow opcji ustawień nie będę omawiał, bo sa wystarczająco jasne. Na końcu strony ustawień zauważymy, że w trakcie wprowadzanych przez nas zmian, zmianie uległ także link zamieszczony na końcu (na screenie w czerwonej ramce).

Kopiujemy link do strony szybkiego wybierania lub w jakiekolwiek inne miejsce w naszej przeglądarce (w Firefoxie/Iceweaselu wygodnie jest użyć dodatek Add to Search Bar – podobny gadżet znajdziemy także dla Opery; wtedy okno szybkiego wyszukiwania będzie wyposażone w DuckDuckGo zamiast Google). Od tej pory nasza spersonalizowana wyszukiwarka nie będzie „gubić” ustawień lokalnych przy starcie przeglądarki.

U mnie, w Iceweaselu, DuckDuckGo po zmianach wygląda tak:

AwesomeWM – kilka rzeczy rozwiązanych…

Uparty osioł jestem i postanowiłem jakoś doprowadzić ten cholerny Awesome do używalności :) Kwestia języka (czy raczej spolczenia panelu górnego, bo język w Aptosidzie działa bez zarzutu) okazała się banalną liniją w pełnym krzaków i dziwactw konfiguracyjnym pliku rc.lua; wystarczyło dodać:
os.setlocale(„pl_PL.utf8”)
i to wszystko. Jeb, banalne rozwiązania zawsze pojawiają się na końcu. Pomysł podrzucił mi kolega esperantysta z IRCa (a’propos – uczcie się Esperanto i wpadajcie na #Esperanto w sieci Freenode) i… zadziałał od razu :)
Co do autostartu, to patentów w Awesome jest kilka (od razu powiem, że jedne bardziej popieprzone od drugich), ale najprostszy sprawdza się doskonale. Wystarczy w rc.lua dodać coś takiego:
awful.util.spawn_with_shell(„komenda„) 
Co ciekawe, u mnie mpd, mpdscribble oraz dolny panel xmobar muszą startować z opcją sleep, w innym wypadku mpd marudzi, a mpdscribble scrobbluje 666 razy tą samą piosenkę, natomiast xmobar zmienia ustawioną wielkość czcionki.
Zmienilem domyślną ikonę pod menu, bo mnie wkurzała… To chyba tyle w dużym skrócie. Zainteresowanym mogę w razie czego sypnąć konfigami z mojej strony :) Klawiszologia do opanowania bez żadnego problemu, przy odrobinie wprawy, można śmigać między oknami i pulpitami szybciej niż w „klikaczach”.
Poniżej to, o co mniej więcej mi chodziło… Pozostaje jeszcze zabawa ze skryptami i innymi takimi – jak na razie nie marudzę tak jak na początku – Awesome WM jest strawny, ale i tak wypróbuję Scrot WM :)

Mój debiut z Awesome WM.

Poniżej screeny mojego w-80%-skonfigurowanego Awesome. Nieco chaosu panuje tu i ówdzie (w moim subiektywnym odczuciu rzecz jasna), bo muszę skonfigurować menu i poprawić „otwieralność okien”; innymi słowy chcę mieć dolny xmobar zawsze widoczny (jak górny panel Awesome)…
Zobaczymy jak mi pójdzie ze ScrotWM… ;)