TraGGedia…

Nie wiedzieć czemu, ostatnimi czasy molestują mnie rozmaici znajomi, których nie mam w swoich kontaktach Jabbera, względnie mam, ale nie mogę z nimi pogadać, bo:

Otóż GaduGadu nie używam już 666 lat i nie mam najmniejszego zamiaru powracać do tego debilnego komunikatora. Mój jedyny kontakt z ludźmi, którzy jednak mają to cuś zainstalowane, odbywa się poprzez transport GG w ramach Jabbera/XMPP. Na tej samej zasadzie kontaktuję się z przyjaciółmi z zagranicy, którzy używają np. ICQ.

Informuję zatem wszystkich desperatów „o numerach wyższych, niż 17 milionów”, chcących skontaktować się ze mną, że oczywiście nie zainstaluję najnowszej wersji GG – w ramach kontaktu w czasie rzeczywistym używam jedynie Jabbera (lukaso666@alpha-labs.net) oraz IRCa.

Jabber/XMPP jest 666 razy bardziej bezpiecznym i przyjaznym (a przede wszystkim otwartoźródłowym) rozwiązaniem, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by założyć sobie konto XMPP; niezorientowanym w temacie przypomnę, że również GoogleTalk jest usługą jabberową. Na IRCu najczęściej siedzę w sieci Freenode (kanał #Esperanto) i OFTC (#aptosid). O ile jestem zalogowany na kompie w domu, zawsze znajdziecie mnie na kanale #grindterror (Freenode), który służy mi do gadania ze znajomymi „z doskoku” – najlepiej wtedy wywołać mnie tam na privie.

Reklamy

Edit: Bitlbee + Irssi.

Tak to ze mną bywa, że w kwestiach konsolowych aplikacji marudzę i wybrzydzam, w związku z czym, pogrzebałem nieco we flakach mojego irssi, bo jednak jest to ten klient IRC, do którego bezapelacyjnie mam największy sentyment i wcześniej czy później wracam do niego, jeśli zdarzy mi się używać innego klienta…
Jeśli chodzi o bitlbee w irssi, sprawa oczywiście nie jest skomplikowana, a trochę poświęconego na konfigurację czasu owocuje peeeeełnym komfprtem śmigania w Jabberze, IRCu i innych protokołach, rzecz jasna w ramach najfajniejszego klienta: irssi :)

Bitlbee + Weechat (Irssi) = wszystko, czego potrzeba w komunikacji IRC/Jabber.

Wreszcie odpaliłem bitlbee. Zbierałem się z tym lata świetlne, a jedyną przyczyną zwłoki było czyste lenistwo. Dzięki bitlbee jednak zrozumiałem, co oznacza wygoda w konsoli jeśli chodzi o IRC i Jabbera.
Z zabawek GUI używałem w tym celu niegdyś Gajima i Pidgina. Gajim – taki sobie. Fajnie przystosowany konfiguracyjnie dla tych wszystkich, którzy lubią graficzne interfejsy w komunikatorach. Pidgin – prawdziwa machina, jeśli chodzi o multikomunikator i obsługę poszczególnych protokołów. Jak dla mnie o niebo wygodniejszy od Gajima.
Długo jednak nie jestem w stanie wytrzymać z klikanymi komunikatorami. Nudzą mnie najzwyczajniej.
Długi czas używałem fincha, ale jego interfejs w konsoli zbytnio przypominał mi Pidgina i denerwowały mnie te wszystkie „fruwające” okna. Poza tym nie lubię korzystać z IRCa w finchu, więc zwyczajowo odpalałem fincha do Jabbera i irssido IRCa.Teraz mam totalnie wszystko w jednym. Doceniłem praktyczność i stabilność bitlbee jako sposobu na wrzucenie wszystkiego do jednej konsoli: Jabber, Google Talk, Yahoo, IRC, identi.ca.
Mam cholerny sentyment do irssi i bardzo lubię tego klienta, ale „domyślnie” uruchamiam bitlbee w weechacie, który jest nieco czytelniejszy or irssi. Nie chce mi się wchodzić w klimat polemik, który klient IRC jest lepszy, bo oba mają wiele zalet i ostro konkurują wśród konsolowych linuksiarzy. Oba mają świetne wsparcie i doskonale nadają się pod bitlbee.
Jak dla mnie jest to najlepsze z rozwiązań. Bitlbee pracuje bardzo stabilnie, dzięki skryptom do weechata można bez problemu dostosować klienta pod indywidualne potrzeby. Polecam wszystkim, którzy używają na codzień sieci IRC i XMPP/Jabber (czy innych protokołów IM).

Finch bez [domyślnych] kolorów

Fakt, wkurwiają mnie niezmiernie kolory w konsolowych programach. Staram się je redukować do niezbędnego minimum, jeśli to możliwe.  Finch (dla zielonych → konsolowa wersja Pidgina) jest używany przeze mnie codzinnie, zatem nie chciałem, żeby drażniła mnie defaultowa kolorystyka w oknach rozmów, czy w liście znajomych…
O ile na przykład ncmpcpp (konsolowy klient mpd) ma w pliku konfiguracyjnym opcję wyłączenia wszelkich kolorowanek, o tyle w finchu tego nie znalazłem.
Łatwo jednak poradzić sobie z tym fantem przez kilka dodatkowych wpisów w pliku konfiguracyjnym. Po instalacji fincha trzeba ów plik stworzyć:
$ touch ~/.gntrc
Otwieramy plik .gntrc i wklejamy do niego następującą zawartość:
color-available = red; transparent
color-away = blue; transparent
color-idle = blue; transparent
color-offline = black; transparent
color-message-sent = red; transparent
color-message-received = blue; transparent
color-message-highlight = red; transparent
color-message-action = yellow; default
color-timestamp = black; transparent
[colorpairs]
normal = black; transparent
highlight = white; black
highlightd = white; black
shadow = yellow; default
title = white; black
titled = black; white
text = white; black
disabled = grey; transparent
urgent = red; black

Oczywiście dobór kolorów, to kwestia gustu → mamy wolną rękę. U mnie to coś w praktyce wygląda tak:
Z innej beczki (gwoli bonusu) – obsługę myszy w finchu oraz zmniejszenie domyślnych (pancernych!) przycisków w programie uzyskujemy dzięki tym wpisom (oczywiście w pliku .gntrc) :
[general]
mouse = 1
remember_position = 1
small-button = true